Rozmowa

Ewelina Wołos z ekipą utknęła w Calpe

Podczas pobytu na obozie w Hiszpanii rząd tego kraju zdecydował o kwarantannie. W 72 godziny musiała z innymi opuścić hotel. Mimo pięknej pogody nie może trenować. Martwi się o powrót do Polski.

Obecnie przebywasz w Calpe na zgrupowaniu, jak obecnie wygląda sytuacja związana z koronawirusem?
Jestem w Hiszpanii w okolicy Xalo. W obecnej sytuacji  trudno powiedzieć, że na zgrupowaniu. Zaczęliśmy pierwszy obóz 7 marca i do 15 trenowaliśmy. Niedziela była ostatnim dniem, w którym mogliśmy wyjść na rower. Od poniedziałku nie trenuje. Obóz jak co roku realizujemy z pobytem w hotelu w Calpe. Rząd hiszpański wydał zarządzenie, w wyniku którego hotel musieli opuścić wszyscy goście w ciągu 72 godzin. Od 17.03 mieszkamy w wynajętym apartamencie.

Jakie jest odzwierciedlenie w praktyce tych nałożonych restrykcji?
Hiszpania restrykcyjnie stosuje się do przepisów. Nie widać ludzi na ulicy. Sklep, apteka, czy bank są miejscami, gdzie można się udać, jeśli to jest konieczne. W tej okolicy nie ma przypadków zachorowań. Mimo to tutaj nie można biegać, czy jeździć na rowerze.

Jak zmieniał się skład osobowy, z którym przebywasz na obozie?
Zaczęliśmy obóz w sobotę 7 marca w ośmioosobowym składzie Triwawy. Po 10 dniach miały dojechać kolejne osoby. Około 11 marca ludzie z drugiego obozu zastanawiali się, czy przyjechać, bo w Polsce sytuacja rozwijała się dynamicznie. W Calpe było zupełnie normalnie do 14 marca. W dwa dni miasteczko opustoszało. Dwie osoby podjęły decyzję o powrocie w ciągu 10 minut. Jak tylko udało im się kupić lot, wsiedli w autobus, później wynajęli samochód i pojechali do Malagi na #powrotdodomu.

wołos

Zobacz też:

Tomek Socha polubił starty na długim dystansie. Zaliczył już dziewięć IM

Co z pozostałymi osobami?
My w szóstkę postanowiliśmy nie podejmować gwałtownych ruchów, pchania się w miejsca,  gdzie dużo ludzi się przemieszcza na gwałt, aby tylko wrócić. Zaszyliśmy się w domu z daleka od miasta. Niektórzy czekają na pojawienie się lotu z Alicante. My, z Marcinem Fabiszewskim musimy wrócić busem. Mamy do zabrania 18 rowerów do Polski. Trochę się pokomplikowało, bo straciłam dokumenty. Czekam, aż do mnie wrócą. Bus też nie do końca jest sprawny. Auto uszkodziło się w drodze do Hiszpanii po zatankowaniu zanieczyszczonego paliwa. Musimy czekać.

Jak wyglądała sytuacja od soboty?
Sytuacja od soboty była nerwowa. Po każdym z nas było widać duży niepokój i niepewność. Najgorzej jest, jak nie mamy planu i nie mamy wpływu na to, co nas czeka. Napływające informacje z Internetu, messengery od rodziny, czy znajomych powodowały, że nakręcało to złe emocje. Marcin jak lider podejmował decyzje. Na bieżąco reagował i uspokajał. „Ewelina to nie koniec świata, damy radę” – mówił.

Czy w takiej sytuacji masz w głowie też myśli o nadchodzącym sezonie?
Nie myślę o sezonie. Ten poprzedni był dla mnie słaby ze względu na kontuzje biodra. Od tego roku trenuje według własnego planu. Staram się słuchać ciała i wyjść na 100 procent z kontuzji, która trwała ponad 10 miesięcy. Chcę biegać, jeździć na rowerze i bawić się sportem, bo to najbardziej kocham. Mam mocną grupę wiekową. Rywalizacja z dziewczynami takimi jak: Ewelina Szabelska, Olga Kowalska, Magda Lenz zapowiada się emocjonująco. W sumie , to nie mogę się tego doczekać. Mam nadzieję, że sytuacja na świecie się uspokoi. Bardzo żałuję, że nie uda nam się pojeździć, a mamy tak piękną pogodę i góry za oknem.

Jakie obecnie masz możliwości treningowe?
Nie mamy trenażerów i bieżni, ale postaram się, żeby cała grupa robiła pompki, czy przysiady.  Popracujemy nad mobilnością i na ile uda nam się działać, w ćwiczeniach z obciążeniem własnego ciała.

Czy masz obawy związane z czekającą Ciebie kwarantanną w Polsce?
Kiedy już wrócę do Polski, liczę się z kwarantanną, to oczywiste. Nie martwię się w tej sytuacji sezonem, czy trenowaniem, a bardziej pracą. Jestem fizjoterapeutką i trenerem. Pracuję w bezpośrednim kontakcie z człowiekiem. Do tej pory broniłam się przed prowadzeniem ludzi pod kierunkiem triathlonu, czy biegania. To jest czas, kiedy mogę się na tym skupić.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X