Rozmowa

Ewa Bugdoł walczyła z kontuzją na pełnym dystansie

Wygrała w Malborku na Ironmanie, dominując rywalizację kobiet. Choć do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy wystartuje. Obecnie Ewa Bugdoł planuje przerwę w startach i organizuje obóz.

Jak czujesz się po niedzielnym starcie na pełnym dystansie w Malborku?
Czuję się szczęśliwa i trochę zmęczona.

Pokonałaś trasę z czasem 9:47:03, mając 48:05 przewagi nad drugą zawodniczką. Jesteś zadowolona z tego wyścigu?
Każdy start w Ironman jest inny i to nie lada wyzwanie dla organizmu. Cieszę się, że mogłam wystartować i wygrać  w Malborku.

Do końca nie było wiadomo, czy wystartujesz ze względu na kontuzję. Jaki to jest uraz?
Czekałam do ostatniej minuty (chwili), czy dam radę wystartować. Mimo że nie wyglądam, to jestem twardą kobietą i na szczęście przełamałam się i zdecydowałam się wystartować.  Miałam i mam problem z moim barkiem i plecami, które od czasu do czasu dają mi się we znaki. Sport to zdrowie, ale trzeba je mieć, aby trenować i to nie tylko na zawodniczym poziomie.

Od kiedy z nimi walczysz?
Zmagam się z nimi od czasu do czasu.

W jaki sposób to Ci utrudnia treningi?
Nie mogę pływać, bo ból utrudnia mi ruchy pływackie, a także mam problem podczas jazdy na rowerze czasowym.

Jak te urazy przeszkadzały Ci na samej trasie?
Każdy ruch na pływaniu sprawiał mi ból, a także podczas jazdy na rowerze w pozycji czasowej czułam dyskomfort w plecach.

Na ile poważna jest ta kontuzja?
Jestem pod okiem bardzo dobrej fizjoterapeutki Magdaleny Zamolskiej, która pomaga mi dojść do pełnej sprawności.

Wróćmy jeszcze do samego startu. Jak oceniasz cały wyścig i poszczególne dyscypliny?
Najważniejsze było dla mnie, żeby ukończyć etap pływacki, w którym czuję się silna, kiedy jestem zdrowa. Chciałam ukończyć ten etap na wysokiej pozycji budując przewagę czasową i powiększać ją na rowerze przez 180 km. Wytrzymać w pozycji czasowej. Bieg to już generalnie biegnę głową. Pokonuję ten dystans najszybciej, jak mogę.

Zobacz też:

Daniel Jakimiuk: Nogi w Malborku mnie nie słuchały

Zawodnicy mieli trudne warunki pogodowe. W jaki sposób Ty sobie z nimi radziłaś?
Pomyślałam sobie, że miałam jeszcze trudniejsze warunki pogodowe podczas  Ironman Argentyna i Ironman 70.3 Texas, bo oba starty miały miejsce przy samym oceanie, a wiatr był tak silny, że trudno było mi się utrzymać na rowerze, a  także momentami stałam w miejscu na rowerze i na bieganiu. Wszystkie te wspomnienia bardzo mocno mnie podbudowały. Stwierdziłam, że jednak nie jest tak źle w Malborku.

Jak wyglądała Twoja taktyka żywieniowa na tym starcie?
Podczas startu spożywałam więcej naturalnej żywności. Na trasie zjadłam tylko cztery żele, bo mój organizm nie jest w stanie normalnie ich przyswajać. Były za to bułki z szynką i z serem, banany, biszkopty, batony oraz rosół, który na koniec biegu dał mi kopa (śmiech).

Jak ten uraz może wpłynąć na Twoje dalsze plany startowe?
Aktualnie robię sobie przerwę od startów w zawodach, ale w październiku od 9-13 organizuje warsztaty dla triatlonistów pod hasłem „Mniej znaczy więcej”, czyli jak efektywnie trenować, aby uzyskać  jeszcze lepsze wyniki. Zdradzę kilka ciekawych rzeczy  przygotowania PRO-sów oraz będziemy doskonalić techniki pływania / biegania / kolarską wraz z indywidualną analizą każdego z uczestników, także przez rejestrację wideo.

Czy doszłaś już do siebie po niedzielnym starcie?
Mięśnie czują się już znacznie lepiej. Z doświadczenia wiem, że start na tak długim dystansie pewnie będzie siedział w moich mięśniach i w organizmie jeszcze przez dłuższy czas, nawet kilka tygodni. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i spokojnie sobie trenować tylko dla podtrzymania formy.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button