Wiadomości

Enea Ironman 70.3 Gdynia. Wygrywa Sam Long. Kacper Stępniak czwarty

Punktem kulminacyjny święta triathlonu w Gdyni była rywalizacja zawodników i zawodniczek PRO na Ironman 70.3. Na starcie stawił się m.in.: Sam Long.

Amerykanin przed zawodami należał do głównych faworytów tego wyścigu. Na koncie posiada już wicemistrzostwo świata w zawodach IRONMAN 70.3 wywalczone w 2021 roku, a do tego jedenaście razy stawał na podium zawodów serii IRONMAN, w tym aż 6 razy wygrywając. Choć sam nie ukrywa, że wolał o sobie myśleć jako o czarnym koniu a nie faworycie tych zawodów.

Nie jestem pewien, czy widzę siebie w roli faworyta Enea IRONMAN 70.3 Gdynia. Na liście są zdecydowanie inni, bardzo dobrzy zawodnicy. W 100% wiem, że mogę wygrać, ale nie chcę też popadać w samozadowolenie. Do każdych zawodów podchodzę z pokorą i szanuję konkurencję. Wolę myśleć o sobie jak o „czarnym koniu” i tak robię przed każdym wyścigiem. Jak wiele osób wie, jestem w trakcie mojej europejskiej trasy, dzięki czemu miejsca stale się zmieniają i jestem w różnych środowiskach treningowych. Właśnie startowałem w Alpe d’Huez na wysokości i wielu wzgórzach. Ostatni tydzień będę na poziomie morza i będę mógł wykonać trening o wysokiej intensywności. Na papierze plan wygląda bardzo dobrze i powinienem być przygotowany do wspaniałego wyścigu w Gdyni. Moje starty w Europie nie będą kompletne bez wygranej, a Enea IRONMAN 70.3 Gdyni, to moja ostatnia szansa. Jestem więc gotowy na ten wyścig – mówił Sam Long.

Mocna konkurencja Amerykanina

Do grona tych, co mieli powalczyć o wygraną z Longiem, zaliczali się m.in.: Tim Reed, Thor Bendix Madsen, czy Richard Varga. Choć nie można zapominać, że na starcie zjawiło się tez pięciu reprezentantów Polski: Bartosz Banach, Kacper Stępniak, Jacek Krawczyk, Piotr Ławicki oraz Miłosz Sowiński.

Jedno było pewne. Czekała nas emocjonująca walka na gdyńskiej trasie.

Szybkie pływanie Niemca. Świetny Stępniak

Pierwszy z wody wyszedł reprezentant Niemiec – Jan Stratmann, z czasem 22:19. Na drugim miejscu znajdował się Kacper Stępniak, który tracił do rywala 1:04. Trzeci był kolega klubowy Polaka, Sergiy Kurochkin. Ukrainiec pokonał etap pływacki w 23:26.

Sam Long wyszedł z wody na 11 miejscu (25:14). Przed nim znajdował się m.in.: Jacek Krawczyk (24:06). Miłosz Sowiński był 13 (25:26). Po pływaniu na 16 miejscu znajdował się Piotr Ławicki (26:48), a Bartosz Banach był 18 (26:52).

Odrabianie strat przez Longa

Po wyjściu z T1 i do około 25 km na rowerze prowadził Richard Varga, ale za gonienie rywali zabrał się Sam Long. W efekcie przesuwał się sukcesywnie na czoło stawki z każdym kilometrem, aż na punkcie kontrolnym (49km) już był pierwszy.

Najlepszym z Polaków był Kacper Stępniak, który etap kolarski zakończył na piątej pozycji, ale już po pierwszych kilometrach biegu przesunął się o jedno miejsce.

Utrzymanie przewagi

Po pierwszych sześciu kilometrach biegu Long miał niecałe dwie minuty przewagi nad Richardem Vargą.

Na trzecim miejscu znajdował się Jan Stratmann (2:49:47). Niemiec miał niecałe dwie minuty zapasu nad Stępniakiem.

Na kolejnych kilometrach Sam Long kontrolował sytuację, miał bezpieczną przewagę 2:35 nad Vargą.

Na trzeciej pozycji znalazł się Stratmann, a Kacper Stępniak musiał ustąpić Fabianowi Reuterowi i po 13 kilometrach biegu był piąty.

Ostatecznie Sam Long wbiegł na metę, z czasem 3:37:55.

Macie tutaj świetną atmosferę, genialnych kibiców i chętnie wróciłbym do Gdyni. To miasto i te zawody zasługują na organizacje mistrzostw świata. Ostatnie kilka zawodów nie szło po mojej myśli, dużo głupich błędów, wiec miałem w sobie masę sportowej złości. Gdy minąłem Richarda na rowerze i zacząłem odjeżdżać chłopakom, czułem, że najwyższy stopień podium będzie mój, ale to mi nie wystarczało. W głowie słyszałem tylko ciśnij, ciśnij, ciśnij i wykręć najlepszy wynik, jaki się da – mówił Sam Long po przekroczeniu mety.

Wyprzedził Richarda Vargę o 4:10.

Na trzecim miejscu zawody kończył Fabian Reuter (3:42:26).

Stępniak najlepszym z Polaków

Na czwartym miejscu wbiegł na metę Kacper Stępniak. Pokonanie trasy zajęło Polakowi 3:43:39. Wrażeniami na świeżo po starcie podzielił się w rozmowie z TriathlonLife.pl.

Jestem szczęśliwy. Przy takiej obsadzie brałbym w ciemno to miejsce. Jednocześnie goniłem trzeciego zawodnika, a gonił mnie piąty. Było trochę przetasowań w trakcie biegu. Myślę, że wynik jest super, w porównaniu do ostatnich dwóch lat – przyznał Kacper Stępniak.

TOP5 mężczyzn PRO

  1. Sam Long (USA) – 3:37:55
  2. Richard Varga (SVK) – 3:42:05
  3. Fabian Reuter (GER) – 3:42:26
  4. Kacper Stępniak – 3:43:39
  5. Jan Stratmann (GER) – 3:44:26

Lokaty pozostałych Polaków PRO

Miłosz Sowiński skończył zawody na 13 pozycji, meldując się na mecie, z wynikiem 3:55:19.

Ostatecznie wyszło nieźle, ale przeżywałem ciężkie chwile. To było przygotowanie pod Ironman Kalmar za dwa tygodnie. Udało się być drugim Polakiem – mówił Miłosz Sowiński, w rozmowie z TriathlonLife.pl. Cały wywiad z zawodnikiem wkrótce na stronie.

Bartosz Banach zakończył rywalizację tuż za Miłoszem Sowińskim. Pokonanie trasy zajęło mu 3:55:36.

Nie mam na co narzekać, to był bardzo ładny wynik. Dałem z siebie wszystko. To był jeden z moich najlepszych wyścigów – mówił szczęśliwy Bartosz Banach, w rozmowie z TriathlonLife.pl. Cały wywiad z zawodników wkrótce na stronie.

Piotr Ławicki wbiegł na metę, z wynikiem 3:55:57. To dało Polakowi 15 miejsce.

Dzisiaj średnio, dałbym sobie trójkę. Pojechałem słaby rower. Nie wiem, co się stało. To może przez start w Poznaniu, gdzie dałem z siebie bardzo dużo – zastanawiał się Piotr Ławicki, w rozmowie z TriathlonLife.pl.

Jacek Krawczyk niestety zszedł z trasy (DNF). Jak poznany przyczynę, to zaktualizujemy tę informację.

Przebieg trasy

Sponsorem Miłosza Sowińskiego jest firma AMZ – producent najwyższej jakości kołder i poduszek w 100% szytych w Polsce, od 30 lat dbający o dobry wypoczynek w ponad 15 krajach na całym świecie. Aktywny partner sportowców oraz młodych kadrowiczów Polskiego Związku Triathlonu. Zobacz produkty stworzone z myślą o regeneracji triathlonistów.

Przemek Schenk
rozmawiał na miejscu: Marcin Dybuk
foto: Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X