Rozmowa

Dzięki kontuzji w triathlonie

Rafał Jaworski poprzedni sezon miał bardzo udany, zwieńczony medalami w MP. Choć jego dotychczasową przygodę z triathlonem nieco nakreślały problemy zdrowotne.

Co zapadło najbardziej w Twojej pamięci po sezonie 2022?
Malbork – zdecydowanie. Start A tego sezonu Mistrzostwa Polski na dystansie Ironman i srebrny medal w AG 35-39.

W Rankingu AG 2022 skończyłeś na trzecim miejscu w M35. Czy jesteś zadowolony ze startów w 2022 roku?
Tak. Każdy start potoczył się po mojej myśli. Przed sezonem brałbym te wszystkie wyniki w ciemno. Nie wiem, czy był chociaż jeden wyścig, gdzie pomyślałem, że mi nie idzie, że to nie mój dzień.

Jaką przywiązujesz wagę do tego typu rankingów?
Miło być laureatem na tak dużej gali, ale traktuję to raczej jako fajny dodatek do całego udanego sezonu.

Czy pozycja w kategorii wiekowej w tym rankingu przygotowanym przez PZTri odzwierciedla Twój zeszły sezon?
Każdy z takich rankingów ma określone zasady. Tu trzeba było starować w wyścigach, które są wysoko punktowane wg. PZTRI i tylko te dawały możliwość bycia wysoko w tym rankingu. Ogólnie uważam, że zasłużyłem w tym sezonie na bycie w czołówce polskiego AG, ale czy to było by drugie czy trzecie czy piąte miejsce – dla mnie bez większego znaczenia.

Jak przebiegają przygotowania do sezonu 2023?
Niestety nie jest już tak dobrze. Po skończonym sezonie 2022 zrobiłem miesiąc roztrenowania, a zaraz po powrocie w listopadzie miałem upadek na rowerze i złamałem żebro. 12 tygodni bez jakiejkolwiek aktywności i dopiero w połowie stycznia zacząłem powoli się ruszać – ale cały czas ciężko to nazwać regularnym treningiem.

Zaplanowałeś już tegoroczne starty?
Jeszcze przed kontuzją zapisałem się na „całaka” w Gdyni, ale zważywszy na okoliczności nie jestem do końca pewny, czy zdołam odbudować formę do sierpnia.

Jak znalazłeś się w triathlonie?
Po części przez kontuzje. Od 2012 r. zacząłem amatorsko biegać. Z każdym rokiem co raz bardziej mi się to podobało, a wyniki były przyzwoite. W 2016 r. doznałem kontuzji (zmęczeniowe złamanie kości piszczelowej). Nie było mowy o bieganiu przez dobre pół roku, dlatego aktywnością stał się rower i basen. Wtedy zacząłem interesować się triathlonem.

Czy przed triathlonem miałeś kontakt ze sportem?
Tak. Trenowałem piłkę nożną i biegi.

Jak wyglądały początki w tym sporcie?
Duże problemy z pływaniem. Przez rok próbowałem sam nauczyć się pływać, ale to nie przynosiło efektów. Dopiero pod okiem Sylwii Kowerdy (swimsmart) coś w końcu poszło w dobrym kierunku.

Jak zapamiętałeś triathlonowy debiut?
Ełk ¼ IM, wspólny start z plaży, mega pralka – szybko zostałem sprowadzony na ziemię. Ledwo przepłynąłem te 950m – z wody wyszedłem 3 od końca. Po doczołganiu się do T1 powiedziałem do żony, że to nie moja bajka. Na szczęście na rowerze było już lepiej, a na biegu już tylko wyprzedzałem. Finalnie skończyłem trochę lepiej niż w połowie stawki, ale postanowiłem, że jeżeli nadal mam się w to bawić, to muszę nauczyć się dobrze pływać.

Czym zafascynował Cię triathlon?
Różnorodnością – tu nie ma takiej monotonii jak tylko przy bieganiu.  

Jak łączysz na co dzień treningi z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi?
Mam bardzo wyrozumiałą żonę. Pracuję w ubezpieczeniach, wolny zawód pomaga mi w zaplanowaniu treningów.

Ile czasu w ciągu tygodnia poświęcasz na treningi?
12-15h

Kto Cię trenuje?
Poprzedni sezon prowadził mnie Łukasz Kalaszczyński. Natomiast obecnie po kontuzji próbuje sam wrócić do formy. Pod okiem Łukasza zaliczyłem najbardziej udany sezon, poprawiłem się na każdym dystansie. Zdobyłem srebrne medale Mistrzostw Polski w Rumi (duathlon) i Malborku. Jestem bardzo zadowolony, że trafiłem właśnie do Łukasza.

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
Myślę, że nie będę tu oryginalny i jak większość amatorów powiem: Kona!

Czego Ci życzyć na 2023 rok?
Zdrowia! To na tą chwilę najważniejsze, na resztę zapracuję.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button
X