Rozmowa

Debiutancka wygrana Rafała Wichra w triathlonie

Pierwszy raz w przygodzie z triathlonem wygrał zawody. Dokonał tego w Płocku. Rafał Wicher nie zwalnia tempa i przygotowuje się do debiutu w duathlonie podczas mistrzostw Polski w Rumi.

Wygrałeś w Płocku na 1/8. Jakie znaczenie dla Ciebie ma to zwycięstwo?
Przede wszystkim jest to moje pierwsze zwycięstwo w kategorii open. Dla mnie to wielki przełom.

To Twoja pierwsza wygrana na zawodach. Co czułeś, wbiegając na metę?
Pół kilometra przed metą wiedziałem, że tym razem się uda. Świetne uczucie. Marzyłem o wygranej, a tego dnia po prostu wszystko zagrało tak, jak powinno.

Mogłeś liczyć na wsparcie partnerki na trasie. Jak to Ciebie mobilizowało do walki?
Dla mnie wsparcie Michaliny jest nieocenione. Sama śmieje się̨, że jest średnim kibicem, ale dobrym logistykiem. Ogarnia wszystkie prozaiczne „około zawodowe” sprawy, do których ja wtedy po prostu nie mam głowy. Pomaga mi to, że podczas wyścigu nie muszę myśleć choćby o tym, gdzie zostawię buty po rozgrzewce i mogę skupić się tylko na trasie. Bardzo doceniam też to, że w wolne dni potrafi wstać́ o czwartej, ogarnąć się, przejechać́ ze mną̨ pół kraju i relatywnie mało przy tym narzekać́ (śmiech).

Jak wyglądał wyścig?
Jeśli chodzi o pływanie, jestem zadowolony z prędkości, jaką udało mi się osiągnąć przy niewielkim wysiłku i zmęczeniu. Za to legendarny podbieg do strefy zmian dał mi popalić i pierwsze kilometry roweru, to była tak naprawdę chwila na dojście do siebie. Później było już z górki. Z kolejnej – bardzo szybkiej – strefy zmian wybiegłem i wtedy poszło mi naprawdę super.

Zobacz też:

Karolina Jahnz: W Kościanie zakończyłam sezon

Kiedy na biegu postanowiłeś zaatakować z piątej pozycji?
Trudno powiedzieć, wybiegając ze strefy, nie miałem pojęcia, który jestem. Dopiero gdy usłyszałem, jak znajomy zawodnika przede mną krzyknął mu, że jest czwarty, zapaliła mi się lampka, jak blisko podium jestem. Zabrałem się za wyprzedzanie rywali, skupiając się na każdym z nich pojedynczo, aż zobaczyłem prowadzącego stawkę. Wtedy wiedziałem, że uda mi się go dogonić. Kiedy go wyprzedziłem, wciąż oglądałem się za siebie ze stresu, że jestem tak blisko, a ktoś mnie może uprzedzić. Na moje szczęście nikomu się nie udało.

Jakie wnioski wyciągnąłeś, które mają zaowocować już za trzy tygodnie przy kolejnym starcie?
Podczas przygotowania do kolejnego startu na pewno postawimy na rozwijanie prędkości, przy jednoczesnym minimalizowaniu ryzyka przetrenowania i kontuzji.

Czy to zwycięstwo jest dobrym prognostykiem przed startem w MP duathlonie w Rumi?
Mam taką nadzieję (śmiech)

W jaki sposób podchodziłeś do tego wyścigu w Płocku?
Do sportu podchodzę bardzo ambicjonalnie. Tym razem też tak było.

Jak będą wyglądać przygotowania do zawodów w Rumi?
Przygotowania takie jak do tej pory, czyli mądry plan wykluczający przetrenowanie i kontuzje zapewniający długofalowy progres. Jest szansa, że uda się wszystko w pełni zrealizować przez te trzy tygodnie bez zewnętrznych czynników zakłócających plan treningowy. Skoncentrujemy się na prędkościach startowych.

Czy MP w duathlonie w Rumi będą Twoim głównym startem tego sezonu?
Plany na ten sezon były nieco inne, czyli na pewno więcej startów. Sytuacja się zmieniła i plany też musiały ulec korekcie. Rumia to będzie mój pierwszy duathlon w życiu. Planuję wypluć tam płuca.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button