Rozmowa

Christopher Pietruczuk: Hawaje nauczyły pokory. PRO musi poczekać

Jako jedyny Polak w AG złamał 9h i tym sposobem wszedł do piątki najszybszych polskich triathlonistów na Hawajach. Christopher Pietruczuk zdradził odczucia po debiucie w mistrzostwach świata Ironman.

Jakie wrażenie zrobiły na Tobie Hawaje?
Wrażenia z wyspy niesamowite, otaczająca lawa i plaże – bajeczne. Warto trenować, aby tu przyjechać.

Jak przebiegała aklimatyzacja przed zawodami?
W celu przystosowania się do klimatu panującego na wyspie, zameldowaliśmy się na miejscu 11 dni przed zawodami. Niestety, mimo tego, pierwszy tydzień nie był przespany normalnie. Możliwe, że błędem było wstawanie codziennie około 5 rano na siłę, aby przyzwyczaić się do godziny startu zawodów. Brak snu kumulował się, na szczęście kilka dni przed zawodami było lepiej. Następnym razem śpię do oporu albo przyjadę trzy tygodnie przed.

Jakie masz odczucia po wyścigu?
Wyścig poszedł OK, ale tak, jak wszyscy chciałem lepiej. 9 godzin złamane i zawody ukończone, co cieszy, pozostał jednak niedosyt. Strata dziewięciu minut do trzeciego miejsca i 13 minut do pierwszego w kategorii wiekowej to dużo i nie dużo jednocześnie.

Jak się pływało?
Na pływaniu było dobrze. Wyprzedzanie zawodników z grupy 35-40 utrudniało zadanie, ale wszyscy mieliśmy takie same warunki. Minusem było to, że w strefie zmian miałem długa przebieżkę z rowerem plus przy wyjściu zrobiła się mała kolejka zawodników.

Jak było dalej?
Na rowerze wyprzedzanie dużych grup, w sumie około 500 -600 zawodników z M 30 i M35 nie pozwoliło na spokojną jazdę. Na biegu nogi nie niosły. Plan zakładał pokonanie kilometra w poniżej cztery minuty, a wyszło 4:28. Pewnie dała znać o sobie specyfika klimatu wyspy i rwane tempo na rowerze.

Jakie wnioski wyciągnąłeś po debiutanckim starcie na Hawajach?
Trzeba koniecznie poprawić pływanie. Będzie mniej do wyprzedzania. Kilka błędów w sprzęcie: z obawy o silne podmuchy wiatru (szczególnie na podjeździe na Hawi) na rowerze użyte małe stożki 60 mm. Nie było wiatru. Na zjazdach za mała przednia tarcza 56 i zabrakło przełożenia, trzeba było „chomikować”. Ogólnie pojechałem za ostrożnie.

Jakie masz odczucia po debiucie na Hawajach?
W sumie wyścig był udany. Pozostaje złość zawodnicza i wielka motywacja do treningu. Planowane przejście do PRO musi poczekać. Hawaje uczą pokory. Wielki respekt dla zawodników PRO i AG za niesamowite czasy. Pozdrawiam wszystkich triathlonistów w Polsce i życzę każdemu, żeby tu przyjechał, naprawdę warto.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button
X