Rozmowa

Chce ustanowić życiówkę na Hawajach

#polskieHAWAJE Jeszcze dwa tygodnie temu informował trenera o rezygnacji ze startu na mistrzostwach świata. Choć po namowach żony Marcin Borycki pojedzie na Hawaje, aby spróbować poprawić życiówkę na długim dystansie.

Już tylko tygodnie dzielą nas od mistrzostw świata Ironman na Hawajach. Na jakim jesteś etapie treningów do tego startu?
Plan treningowy został mocno zmodyfikowany. Wrześniowy start na 1/2IM miał być ostatnim startem w tym sezonie. Jednak z uwagi na wywalczenie kwalifikacji na MŚ przez pierwszy miesiąc (po pełnym w Gdyni) miałem lekkie wyciszenie. Następnie w Malborku start testowy skrócony do 1/4IM. Aktualnie wchodzę w fazę mocniejszych i dłuższych jednostek.

Jak oceniasz tegoroczne wyniki?
Bardzo dobrze z kilku powodów. Nie było zbyt wiele startów (udział w MŚ będzie 11). Były one równomiernie rozłożone w czasie, a przygotowania do nich dostosowane do rangi zawodów. Poprawiłem wyniki na 1/4IM oraz na 1/2IM. Do tego w końcu zadebiutowałem na pełnym dystansie. Zwykle wygrywałem kategorię wiekową, tj. w  8/10 tegorocznych startów. Najważniejsze dla mnie to wicemistrzostwo Polski w duathlonie na dystansie sprint wywalczone w Rumi, mistrzostwo Polski na dystansie średnim w Czempiniu oraz zwycięstwo na zawodach Ironman w Gdyni. Cieszę się, że w ostatnich miesiącach po zawodach nie czuję takiego zmęczenia jak w poprzednich sezonach.

Czy masz jakieś obawy związane z tym, że Hawaje będą dla Ciebie drugim startem na pełnym dystansie?
Wiem, że wszystko zależy od intensywności podczas zawodów. Jestem dobrze przygotowany, byleby mnie tylko nie poniosło. Wielką niewiadomą jest, jak zareaguję na panujące tam warunki, przed którymi wszyscy ostrzegają.

Z jakim nastawieniem pojedziesz na Hawaje?
Choć wiem, że Hawaje to nie miejsce na bicie rekordów, to chciałbym poprawić wynik z Gdyni. Jednak przede wszystkim chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony, tj. zrealizować założenia i nie popełnić błędów na wcześniejszych startach.

Jak u Ciebie z logistyką do tych zawodów?
Jeszcze dwa tygodnie temu poinformowałem trenera, że z uwagi na zbyt wysokie koszty i wycofanie się sponsorów, rezygnuję z wyjazdu na MŚ. Jednak po zawodach w Malborku, za namową żony zmieniłem zadanie. Zmodyfikowałem budżet do wersji ekstremalnie niskiej i zmieniłem decyzję. Koszty wyjazdu dzielę wspólnie z Michałem Twarowskim, który zaproponował, abyśmy połączyli siły w kwestii kosztów i organizacji. Większość spraw mamy już zaplanowane. Najważniejsze, że lot i hotel są zarezerwowane. Niestety dziurę w finansach łatam zbiórką ogłoszoną na zrzutka.pl. Mimo to ja sprzęt już  jesteśmy gotowi.

Jak trafiłeś do triathlonu?
Jeszcze sześć lat temu nie wiedziałem nic o triathlonie. Do aktywności fizycznej skłoniła mnie chęć pozbycia się sporej nadwagi. W 2017 roku zakupiłem rower przełajowy. Gdy pewnej niedzieli wybrałem się na przejażdżkę rowerową, przez przypadek trafiłem na zawodników podjeżdżających ulicą Marszewską w Gdyni. Udało mi się z jednym z nich porozmawiać (pozdrawiam Adama) i mimo, że nie miałem tego wtedy w planach, to przejechałem z nim trasę połówki. Wtedy pojawił się pomysł, aby w 2018 roku spróbować sił w takich zawodach.

Jak wyglądały początki w tym sporcie?
W styczniu 2018 roku zakupiłem pakiet startowy na 1/2 IM w Gdyni. Było to dla mnie motywacją do odchudzania (zrzuciłem w ciągu pół roku 23kg). Pierwszy rok, to rok błędów typowego żółtodzioba. Zapisanie się na wymagające zawody i treningi na własną rękę, okupione kontuzją tuż przed pierwszym startem. W drugim roku zdecydowałem się na wykupienie planu treningowego na platformie internetowej. Od trzech lat mam profesjonalną opiekę trenerską.

Kto Cię trenuje?
Moim trenerem od trzech lat jest Łukasz Kalaszczyński – absolwent AWF i aktywny sportowiec w kategorii PRO, Mistrz Polski w triathlonie na dystansie średnim (1/2IM) oraz Mistrz Polski i vice Mistrz Polski na dystansie pełnym (IM) oraz Mistrz Polski w duathlonie na dystansie średnim.

Jak układa się Wasza współpraca?
Myślę, że obie strony są zadowolone. Razem określamy cele, Łukasz wskazuje, jak je zrealizować, a ja nie dyskutuję. Tylko wykonuję plan. Z każdym rokiem robię postępy.

Jak wspominasz triathlonowy debiut?
Było ciężko. Potworne skurcze mięśni czworogłowych ud spowodowały, że po wybiegnięciu ze strefy zmian usiadłem na krawężniku i nie mogłem wstać. Podczas biegu na debiucie zatrzymywałem się wielokrotnie. Jednak ukończyłem zawody, a wynik przerósł moje oczekiwania. Wtedy już wiedziałem, że to będzie moje hobby.

Czym zafascynował Cię triathlon?
Przede wszystkim urozmaiceniem treningów oraz tym jak wiele aspektów ma wpływ na dobry wynik w tym sporcie. Uwielbiam statystyki i analizę cyferek zarówno tych z treningów jak i zawodów. Znajduję spełnienie nawet nie w samych zawodach, a przede wszystkim w regularnym trenowaniu i przygotowaniach do startów.

Jak udaje się na co dzień łączyć treningi z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi?
Jestem tym szczęściarzem, że rodzina wspiera mnie bardzo, także przyjaciele i znajomi, a nawet szef w pracy. Dzięki triathlonowi mam fory w wykonywaniu wielu obowiązków domowych. Żona Kasia jest bardzo wyrozumiała. Towarzyszy mi w wyjazdach i stanowi moje wsparcie techniczne, a kalendarz treningowy i startowy ma pierwszeństwo nad wszelkimi innymi sprawami. Wszyscy otaczający wspierają mnie w osiąganiu celów i mocno mi kibicują.

Ile czasu w ciągu tygodnia poświęcasz na treningi?
Szczegółowy plan treningów przygotowuje mi trener, uwzględniając moje możliwości czasowe i aktualny plan startów. Trenuję od wtorku do niedzieli. W poniedziałki mam wolne, ale i w tym dniu poświęcam rano jedną godzinę na rolowanie i rozciąganie, masaż, czy lekkie ćwiczenia jogi. Największą zaletą trenowania triathlonu jest urozmaicenie treningów. Trenować trzeba każdą z dyscyplin, więc nie ma nudy. Objętość i intensywność treningów zależy od etapu przygotowań i jest to od 8-10 godzin tygodniowo, po 12-15 godzin tygodniowo. Zwykle mam jedną lub dwie sesje treningowe dziennie. Na początku tygodnia mam taki rozruch, aby wejść na obroty po dniu lenistwa. W środku tygodnia następują krótsze, wymagające siłowe treningi z dużą intensywnością trwające 1-2 godzin. W weekendy dłuższe treningi 3-5 godzin.

W czym odnajdujesz motywację do dalszych treningów i startów?
Największą motywacją są oczywiście sukcesy. Zarówno te najmniejsze, jak wyjście na trening, gdy się akurat bardzo nie chce, aż poprzez wykonanie niekiedy bardzo trudnych jednostek treningowych, aż po dobre wyniki na zawodach sportowych, w bezpośredniej rywalizacji. Staram się szukać motywacji na każdym kroku. Mogą to być różnego rodzaju wydarzenia i osiągnięcia zawodowych sportowców, ale także na przykład planowanie treningów i ich analiza, czy też różnego rodzaju sportowe nowinki techniczne. Każdego dnia możemy trafić na coś motywującego, gdy jesteśmy w coś zaangażowani.

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
Ukończyć z dobrym wynikiem najbliższe zawody i pozostać z tym hobby najdłużej jak tylko się da.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X