Rozmowa

Chce być pierwszym Polakiem, który zamiesza

Krzysztof Kokot chce być pierwszy Polakiem, który zamiesza na mistrzostwach świata i Europy w corss triathlonie. I to w elicie.

Dlaczego zdecydowałeś się na zajęcie cross triathlonem, który nie jest popularny w Polsce?
Siedem lat temu nie potrafiłem pływać, więc sporo czasu zajęło mi, żeby robić to w sensownym tempie, powiedzmy 1:25-1:27/100m na dystansie 1500 metrów. Dlatego postanowiłem, że spróbuję sił w terenowej odmianie tri, gdzie najważniejsza jest część kolarska, a pływanie +/- 1min nie robi dużej różnicy.

Czy niska popularność cross triathlonu wpływa jakoś na Twoje morale?
Raczej nie. Wiem, czego chcę, jaki mam cel i co w związku z tym mam robić. Więc nie zaśmiecam sobie głowy tym, czy mówi się o czymś w mediach lub nie. Wiem, że trenuję bardzo ciężką dyscyplinę i mało jest ludzi, którzy trenują przez wiele lat na pewnym wysokim poziomie. Do tego cały czas sami na to wszystko pracują. Natomiast jeżeli ktoś woli piłkę nożną, czy tenis, to jest jego wybór. Nic mi do tego. Jest na świecie bardzo dużo ciężkich i jeszcze mniej docenianych sportów.

Z jakimi problemami musisz się zmagać, uprawiając tę odmianę triathlonu?
Kiedyś ciężko było pozyskać sponsorów właśnie z racji małej popularności cross triathlonu, ale były też na to sposoby, czego jestem przykładem. Teraz sam sobie jestem sponsorem. Więc jedyny problem to taki, że mieszkam na nizinach i ciężko odwzorować górskie warunki, w których zazwyczaj startuję. Ale na wszystko jest sposób, wystarczy tylko chcieć.

kokot

Zobacz też:

Mateusz Tylek startował ze złamaną stopą na Hawajach

Uczestniczyłeś w dwóch edycjach Xterra Polska. Jak wspominasz tamte zawody?
Startowałem w edycji 2016 oraz 2018. Jednak żadnej z nich nie wspominam dobrze,  ponieważ dwa razy miałem kraksę i nie byłem w stanie ukończyć zawodów. W 2016 roku byłem dodatkowo zmotywowany, bo startowałem z numerem jeden. Trasa kolarska zupełnie mi nie leżała. Popełniłem błąd i było po zawodach.

A co wydarzyło się w 2018 roku?
Wówczas oczekiwania były bardzo duże, bo wyszedłem z wody na dobrym miejscu, zaraz za plecami późniejszego Mistrza Polski Bartosza Banacha. Jednak podczas szybkiego zjazdu uderzyłem w korzeń i złapałem gumę. Po dobiegnięciu do strefy zmian strata była już zbyt duża, żeby walczyć o dobrą pozycję. 

Czy Polska jest dobrym miejscem do trenowania tej odmiany triathlonu?
Jak ktoś chce, to wszędzie stworzy sobie warunki do trenowania. Nie można narzekać. Najtrudniejsze są chyba zimowe długie treningi na rowerze, gdzie po kilku godzinach w siodle jest naprawdę bardzo zimno i ciężko się dogrzać. Dodatkowo szybko robi się ciemno. O wiele łatwiej wychodzi się na trening przy 15-20 stopniach i słońcu niż w deszczu, czy wietrze przy temperaturze 1-2 stopnie. Dlatego przydaje się silna głowa i ciągła motywacja. Wszystkie dotychczasowe zimy przetrenowałem w kraju. Na szczęście są coraz łagodniejsze.

Wróćmy do początków. Z jakimi sportami miałeś do czynienia przed triathlonem?
Jako dziecko grałem w piłkę nożną w kilku klubach poznańskich. Jednak kontakt z prawdziwym sportem miałem dopiero w gimnazjum. Na początku 2008 roku dołączyłem do sekcji kolarskiej KS Stomil Poznań i zacząłem trenować kolarstwo szosowe. Przeszedłem całą drogę od kategorii juniorskich aż do młodzieżowca/U23, ścigając się w całej Polsce na wyścigach. Niestety, przygoda z szosą trwała pięć lat.

kokot

Czytaj także:

Daniela Jakimiuka blokują problemy finansowe

Dlaczego?
Bo uległem wypadkowi podczas Pucharu Polski. W klubie nie było pieniędzy na młodzieżowców. Musiałem pokrywać z własnej kieszeni koszty nowego roweru oraz wyjazdy jako zawodnik U-23. Kolarstwo jest bardzo ciężkim sportem. Trenowaliśmy niezależnie od pogody i pory roku głównie na dworze. W najcięższych okresach przejeżdżaliśmy tysiąc kilometrów tygodniowo. Mimo to wspominam ten okres bardzo dobrze i myślę, że miał duży wpływ na ukształtowanie mojego charakteru. To była dobra szkoła życia w młodym wieku.

Od kogo zdobywałeś pierwsze informacje o triathlonie?
Czasami triathloniści zabierali się z nami na treningi kolarskie w klubie. W 2013 roku oglądałem pierwszą edycję poznańskiego triathlonu na Malcie i postanowiłem spróbować  sił przy najbliższej okazji. Zdecydowałem się na to, bo bardzo brakowało mi sportu i rywalizacji po skończeniu kolarstwa. Dlatego przerwa w trenowaniu trwała tylko kilka miesięcy.

Kiedy zdecydowałeś się zadebiutować w nowej dyscyplinie?
Pierwszy start miałem w 2013 roku podczas Osieczna Triathlon Cup na dystansie super sprint. Trochę się stresowałem, ponieważ nie potrafiłem pływać. Podczas zakładania stroju urwał mi się zamek i musiałem połączyć całość agrafkami, Mimo to wspominam dobrze te zawody. Ukończyłem jakoś w środku stawki.

Czy po debiucie zacząłeś na poważnie trenować triathlon?
Zacząłem przygotowania typowo do triathlonu od grudnia 2013 roku. Myślałem nad powrotem do kolarstwa, ponieważ cały czas aż do 2016 roku bardzo często trenowałem i czasami wyjeżdżałem na zgrupowania z moim byłym klubem kolarskim. Do tego pomagałem trenerowi w pracy z juniorami. Ostatecznie postawiłem na tri. Przez pierwsze dwa lata trenowałem sam. Później dołączyłem do sekcji triathlonu Posnania. Od początku postawiłem na cross triathlon i serię Xterra.

Skąd taka decyzja?
Bo tam najbardziej liczy się część kolarska i predyspozycje do ścigania w górskim terenie,  w którym czułem się zawsze dobrze. Standardowy triathlon nudził mnie. Nie czułem tej adrenaliny. Poza tym na szosie już sporo się najeździłem, trenując kolarstwo. W kolejnych latach w cross triathlonie udało mnie się wystartować w MŚ ITU U23, 3x w ME Xterra w Elicie oraz Pucharze Europy ETU w Słowenii w 2015r. Zaliczyłem też kilka startów z serii Xterra Europe Tour m.in w Niemczech, Danii, Rumunii i Czechach.

kokot

Zajrzyj do:

Dawid Szot: Pogubiłem się, a triathlon wyprowadził mnie na prostą

Czy osiągałeś jakieś znakomite wyniki?
Nie mam jakiś spektakularnych wyników na zawodach międzynarodowych. Dotychczas startowałem za granicą głównie w elicie, gdzie bardzo ciężko jest o jakiś dobry wynik, tym bardziej, że jako jeden z niewielu w tej stawce łączę treningi i starty z pracą na pełen etat. Miałem kilka niezłych startów m.in w Rumunii. Tam do zwycięzcy Arthura Serriers’a po pływaniu traciłem około minuty (w crossie na tym dystansie nie jest to duża strata). Jednak przez uszkodzenie mięśnia dwugłowego na trasie (odnowienie kontuzji),  sporo straciłem na biegu i skończyłem na dziewiątym miejscu.

Z którego wyścigu jesteś najbardziej zadowolony?
Nie ma takich jednych zawodów. Z wielu jestem mniej lub bardziej zadowolony. Cieszę się z brązowego medalu mistrzostw Polski U23 w cross triathlonie w 2014 roku mimo wielu przeciwności na trasie, jak i z kilku startów zagranicznych. Myślę, że ten “idealny” start,  gdzie wszystko pójdzie po mojej myśli, jest jeszcze przede mną.

Gdzie miałeś podobną sytuację?
Na ME w 2016 roku. Tam po przyzwoitym pływaniu i dobrym początku roweru kilka błędów technicznych na ciężkich kamienistych zjazdach i słaby bieg wyeliminowały mnie z walki o początek trzeciej dziesiątki i skończyłem jako 30. Zadowolony też jestem z ubiegłorocznego startu na mistrzostwach świata podczas ITU Grand Final w Lozannie na sprincie. Byłem 26. Tam startowałem w kategorii wiekowej 25-29. Teraz mocno skupiam się na poprawie biegu. Więc myślę, że najlepsze jeszcze przede mną.

Wspominałeś, że jako jeden z niewielu w cross triathlonie łączysz pracę ze startowaniem. Jak to się Tobie udaje?
Od kilku lat jestem żołnierzem zawodowym. Więc w pewnym sensie moim obowiązkiem jest utrzymanie bardzo wysokiej kondycji fizycznej. Jednak treningi zabierają mi praktycznie cały czas wolny, jaki mam. Trenuję często przed pracą lub późnym wieczorem. Bez ciężkiej pracy i poświęceń nie ma mowy o wynikach. Dlatego to jest jedyna droga do sukcesu. Myślę, że kluczowe jest też dobranie sobie odpowiedniego trenera, który weźmie wszystko pod uwagę i mądrze to zaplanuje.

Przygotowujesz się wraz z grupą TGU Sport. Jak trafiłeś do tej drużyny?
Wychodzę z założenia, że wolę ścigać się za granicą z dobrymi zawodnikami i być w drugiej części stawki, ale zdobywać doświadczenie wśród najlepszych sportowców. Do tego chcę podpatrywać, jak trenują, przygotowują się do startów i jakie stosują techniki oraz być częścią dużych wydarzeń sportowych. Dlatego też postanowiłem rozpocząć współpracę z zagranicznym trenerem, żeby poznać inną szkołę treningową.

W której płaszczyźnie czujesz się najlepiej, a której nie lubisz?
Zdecydowanie najlepiej na rowerze i powie to chyba 90 procent zawodników z cross triathlonu, czy xterra. Taka już jest specyfika tej dyscypliny. Lubię też pływać na wodach otwartych, nawet czasy z basenu i jeziora nie różnią się zbyt mocno. Najsłabszym moim punktem jest bieganie, ponieważ nie przepadam za tą dyscypliną. Nie czuję żadnej adrenaliny do tego sportu.

Jaka jest reakcja rodziny na Twoją triathlonową pasję?
Mam pełne wsparcie od żony i rodziców. Kiedy mogą, to przyjeżdżają do mnie na zawody i kibicują. Rodzina jest już przyzwyczajona do mojego stylu życia, bo trenuję już kilkanaście lat.

Kto ci z rodziny najbardziej pomaga?
Obecnie moim największym pomocnikiem i wsparciem jest moja żona, która mimo tego, że  ma bardzo dużo pracy jako lekarz, to daje mi zawsze pełne wsparcie w każdym aspekcie. Oboje mamy ciężko w życiu. Więc razem się tak napędzamy. Trzeba też wspomnieć o moich pierwszych kibicach, czyli rodzicach, którzy służyli mi zawsze pomocą podczas tych 13 lat trenowania kolarstwa i triathlonu.

Jak triathlon pomaga Ci w pracy zawodowego żołnierza?
Będąc żołnierzem zawodowym, cały czas muszę utrzymywać bardzo wysoką sprawność fizyczną. Wojsko kładzie duży nacisk na sport i wyszkolenie fizyczne przynajmniej w tego typu jednostkach jak moja. Dlatego jest czas i możliwości na trening. Mimo tego często trenuję przed pracą, a praktycznie zawsze po pracy kosztem właśnie czasu wolnego. I często niestety też odpowiedniego odpoczynku.

Obecnie zmagamy się z pandemią koronawirusa. Czy z tego względu masz więcej zawodowych obowiązków?
Mam dużo więcej pracy. Wojsko pomaga teraz Straży Granicznej w kontroli i ochronie naszych granic, także doszło mi z tym związanych trochę zadań. Jednak nie jest, to dla mnie jakaś stresująca, czy demotywująca sytuacja. Bo idąc do wojska, byłem przygotowany mentalnie, że kiedyś mogą nastąpić takie i dużo gorsze sytuacje w życiu.

kokot

Przeczytaj też:

Filip Glapa: Triathlon był mi pisany

Przy tej zwiększonej pracy musisz też znaleźć czas na własne przygotowania. Jak wyglądają obecnie Twoje treningi?
Poza pływaniem, które z trenerem próbujemy zastąpić na sucho na siłowni, to wiele się nie zmieniło w pozostałych dyscyplinach. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Dla mnie jest to kolejna sytuacja w życiu, do której wszyscy musimy się przystosować i nauczyć z nią żyć.

Jak ta cała sytuacja może odbić się na Twojej formie?
Na pewno trochę stracę na formie, którą budowałem od połowy października, szczególnie na pływaniu. Jednak większość z nas zawodników będzie w tej samej sytuacji. Na plus mogę na pewno zaliczyć dużo więcej treningów siłowych z ciężarami, które myślę, że zaprocentują, bo zawsze mi tego brakowało.

Jak spędzasz wolny czas poza treningami, jeśli już go znajdziesz?
Naprawdę ciężko go znaleźć. Jeśli już są jakieś wolne chwile, to relaksuje mnie nocna jazda samochodem po mieście albo dobry film z jakąś inspirującą historią. Zazwyczaj jednak wolny czas spędzam na nauce, ponieważ studiuję zaocznie Wychowanie Fizyczne.

Jak przebiegały przygotowania przed wybuchem epidemii koronawirusa?
Bardzo dobrze, główny nacisk kładłem na pracę tlenową i siłową, szczególnie długie wybiegania po 25 kilometrów na granicy 1 i 2 zakresu, w treningu kolarskim cały czas zwiększanie wartości FTP oraz mocy chwilowej. W pływaniu natomiast praca nad docelowym tempem na 1000m i 1500m.

Czy w tej sytuacji myślisz o losach tego sezonu?
Moim głównym celem w tym roku są mistrzostwa Europy i świata w cross triathlonie. Więc  dopóki ich nie odwołają, będę się przygotowywał. Gdyby zostały odwołane, mam plan B.

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
Chcę zapisać się w polskiej historii cross triathlonu jakimś dobrym wynikiem na mistrzostwach świata i Europy jako pierwszy z Polaków w elicie.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
rozmowa przeprowadzona 19.04.2020
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
X