Rozmowa

Bartosz Banach: Ten sezon był nijaki

Ostatnim startem w tym roku była Ironman Mallorca, gdzie dopadł go pech. Bartosz Banach nie ukrywa, że po tym sezonie pozostał niedosyt.

Zakończyłeś sezon startem w Ironman Mallorca. Jak przebiegał ten wyścig?
Do wyścigu byłem dobrze przygotowany. Miałem 10 dni na aklimatyzację i poznanie tras. Start rozpoczął się o wschodzie słońca o 7:40, także można było się wyspać. Na linii startu stanęło około 50 zawodników. Plan na pływanie był taki, żeby załapać się dobrej grupy i to wyszło idealnie. Jedno okrążenie 1900m w czasie 26:43s, podczas drugiego okrążenia zawodnik przede mną zatrzymał się na chwilę. Ominąłem go, ale straciłem trzy metry do grupki. Nie dałem rady ich dogonić. Strata się powiększała, a moje tempo zwalniało, ale i tak wyszło całkiem nieźle 55:25.

Na rowerze sporo się działo, duża rotacja zawodników na 10 kilometrowym podjeździe oraz na 15 kilometrowym zjeździe. Później już same płaskie odcinki, gdzie utrzymywałem się na 28-31 miejscu. Niestety na 150 km złapałem kapcia. Coś rozcięło mi oponę. Miałem nadzieję, że mleczko mi zaklei, ale nie udało się. Przez około osiem kilometrów jechałem na feldze. Wolno by dojechać do strefy serwisowej. Tam założono mi dętkę i dokończyłem solidnie rower z około 30 minutowym opóźnieniem. W tym momencie teoretycznie mógłbym się już poddać, ale rozpocząłem bieg z myślą, że to mój ostatni wyścig sezonu. Postanowiłem pobiec równo i mocno maraton,  już bez walki o miejsce. Przebiegłem go w czasie 3:17.

W jakim stopniu ta sytuacja zepsuła Twój plan na ten start?
Miałem w planie zrobić dobry wyścig i być blisko czołówki. Defekt mi to poniekąd uniemożliwił. Startowało też dużo bardzo mocnych zawodników. Więc nie nastawiałem się na czołowe lokaty.

Czy w głowie pojawiła się myśl o zejściu z trasy?
Nie było takich myśli. Jestem z tych zawodników, co mimo wszystko walczą do końca. Chociaż nie ukrywam, że takie sytuacje, niezależne ode mnie nie są za bardzo motywujące.

Jak było na biegu po tym defekcie?
Na bieganiu były cztery rundy po 10,5km. Pierwsze dwa okrążenia biegłem według planu 4:10-4:15min/km. Potem zaczynało mnie ścinać przez błąd żywieniowy, ale w miarę szybko uzupełniłem węglowodany. Bieg wrócił na właściwe tory.

Jak oceniasz ten osiągnięty czas w ostatnim wyścigu w tym roku?
Gdyby nie defekt, to złamałbym dziewięć godzin, ale to nadal daleko do TOP10. Dlatego trzeba kontynuować treningi. Trochę je pozmieniać, by nawiązać rywalizację z czołówką.

Jakie masz odczucia po tym sezonie?
Po sezonie mam niedosyt. Był trochę nijaki. Po przejściu na treningi pod pełnego Ironmana wyścigi na 1/4 mi nie wychodziły. Spadła szybkość, a potem na pełnym ciągle czegoś mi brakowało. Ciężko połączyć krótkie dystanse z długimi. Do tego przez cały sezon miałem problemy z firmą, od której „kupiłem” rower, którego nie było. Przez cały sezon musiałem się ścigać na pożyczonym rowerze od AirBike. Ta sytuacja mnie dołowała.

Który start uważasz za najbardziej udany?
Na pewno fajnie wyszedł Susz i spontaniczny wyścig w Poznaniu na MP 1/2, gdzie w obu zawodach złamałem cztery godziny. Byłem teoretycznie najgorzej przygotowany na te wyścigi. Majorka to miejsce, gdzie chciałbym wrócić i spróbować jeszcze raz, najfajniejsze zawody tego roku.

Jakie miałeś oczekiwania wobec tego sezonu?
Chciałem zrobić krok do przodu.

Ten sezon przepracowałeś pod okiem Marka Jaskółki. Jak przebiegała współpraca?
Współpraca przebiegała bardzo dobrze. Marek jest świetnym trenerem. Przekazał mi dużo ważnych informacji i wiele nauczył. Brakowało mi jedynie spotkań, które były niemożliwe.  Marek mieszka w Niemczech, ale to już są indywidualne upodobania.

Kiedy wracasz do treningów?
Od ostatniego startu miałem trzy tygodnie luzu, czyli sześć godzin lekkich aktywności w tygodniu. Od 8 listopada zacząłem trenować.

Czy masz już ustalone główne cele na sezon 2022?
Jeszcze nie mam konkretnych planów. Na razie skupiam się na treningach do końca roku.  Czekam na terminy wyścigów, by móc ustalić kalendarz.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
X