Rozmowa

Bakcyla do triathlonu odziedziczył po ojcu

Trenuje pod okiem Jakuba Rucińskiego. Adam Wieczorkowski trafił do triathlonu dzięki ojcu, który sam uprawiał ten sport.

Kilka dni temu wystartowałeś w Poznaniu. Jakie masz odczucia po tym starcie?
Pozytywne. Zakończyłem zawody na drugim miejscu OPEN, mimo, że na tym dystansie nie było dekoracji i wyróżniania zawodników w klasyfikacji generalnej, to zawsze fajnie widzieć własny wynik w TOP3. Finalnie ułożyło się tak, że zwycięzca Filip Szymonik, który tego dnia był poza zasięgiem reszty zawodników, był w mojej kategorii wiekowej. Więc spotkaliśmy się na dekoracji na odpowiednich miejscach na podium.

Z jakim nastawieniem stawałeś na starcie w Poznaniu?
Na starcie stanąłem zmotywowany nie do końca udanymi w moim wykonaniu zawodami w Bydgoszczy, tydzień wcześniej.

Jak zareagowałeś na zmianę formuły na duathlon?
Stwierdziłem, że mam większe szanse na wyższe miejsce podczas tych zawodów (śmiech). Na pewno lepiej biegam, niż pływam także zmiana formuły dla mnie była tylko na plus. Jednak więcej frajdy sprawia mi start w formule triathlonu. Na początku pojawiły się myśli o odpuszczeniu startu w Poznaniu i zapisaniu się na zawody Garmina na dystansie 1/4IM w Elblągu. Stwierdziłem, że jeżeli start był opłacony i cała zaplanowana logistyka, to trzeba trzymać się planu.

Jak przebiegała rywalizacja?
Od początku pierwszego biegu bardzo mocno ruszył Filip. Biegłem w 3-4 osobowej grupie, do T1 wbiegłem na 3 lub 4 miejscu. Ze strefy udało mi się wybiec na drugim miejscu. Widziałem, że w tej grupie byli  mocni biegacze, dlatego od początku chciałem mocno ruszyć i wypracować sobie przewagę na rowerze. Na nawrotkach starałem się kontrolować sytuację i powiększać przewagę.

Który odcinek trasy był najbardziej wymagający?
Zdecydowanie odcinek kolarski po nawrocie pętli kolarskiej w kierunku Poznania. Ten odcinek był pod wiatr. Dodatkowo padał mocny deszcz, a na drodze była duża ilość wody. Na szczęście trasa w Poznaniu jest prosta i szeroka, także nie można było martwić się o bezpieczeństwo. 

Czy na trasie pojawiały jakieś problemy?
Popełniłem błąd i na te deszczowe warunki założyłem szybkę do kasku, która momentalnie mi zaparowała i nic przez nią nie widziałem. Po pierwszym kilometrze roweru zdecydowałem się ją zdjąć i wyrzucić w krzaki. Wydawało mi się, że dobrze zapamiętam miejsce, w którym ją wyrzucę. Niestety, pomimo długich poszukiwań po zawodach nie odnalazłem szybki i została spisana na straty.

Czy jesteś zadowolony z osiągniętego rezultatu?
Tak, szczególnie jestem zadowolony z czasu drugiego biegu. Choć mam nadzieję, że na kolejnych zawodach czasy będą tylko lepsze.

Jak wyglądają plany sportowe na dalszą część sezonu?
Najbliższy start planuję na sprincie w Gdyni. W drugiej części sezonu chcę skupić się na krótszych i szybszych dystansach, które sprawiają mi dużo frajdy. Chciałbym wystartować również na ćwiartce, w któryś zawodach z serii Garmina. Lista startowa na tych zawodach jest zawsze licznie obsadzona mocnymi zawodnikami, z którymi zawsze fajnie się sprawdzić.

Jak trafiłeś do triathlonu?
Po skończeniu trenowania piłki ręcznej nie wyobrażałem sobie nic nie robić i dzięki tacie, który również trenował triathlon, postanowiłem spróbować. Wiedziałem mniej więcej już, jak to wszystko wygląda, ponieważ jeździłem na zawody jako kibic. Spodobało mi się to od razu i po kilku miesiącach przygotowań postanowiłem zapisać się na pierwsze zawody.

Jak wyglądały początki w tym sporcie?
Na pewno największą trudność sprawiało mi pływanie. Na szczęście w podstawówce rodzice zapisali mnie na naukę pływania i nie musiałem się uczyć pływać od zera. Wtedy myślałem, że potrafię pływać, ale pierwsze treningi w basenie skutecznie sprowadziły mnie na ziemie (śmiech). Pierwszy sezon opierał się przygotowaniach na własną rękę. Starałem się systematycznie trenować każdą z dyscyplin dwa razy w tygodniu. Jak sobie to przypominam,  to chyba wszystko robiłem źle lub odwrotnie, jak trzeba (śmiech).

Jak wspominasz triathlonowy debiut?
Debiutowałem na ćwiartce podczas zawodów w Charzykowym w 2019 roku. Pamiętam, że to było solidne cierpienie, ale w debiucie udało się złamać 2:20. Od razu wiedziałem, że to nie były ostatnie zawody, które ukończyłem.

Co na początku sprawiało Ci najwięcej problemów w triathlonie?
Zdecydowanie pływanie i strefy zmian.

Czym zafascynował Cię triathlon?
Możliwością trenowania trzech dyscyplin sportu.

Jaki był dla Cienie najbardziej wymagający start do tej pory?
Najgorzej wspominam zeszłoroczny start na bardzo gorących zawodach Challenge Gdańsk na dystansie 1/2IM. Przez błędy żywieniowe i niedostosowanie tempa do warunków atmosferycznych na odcinku kolarskim na 5km biegu totalnie zgasłem. Zawody ukończyłem marszobiegiem. Chyba tylko dzięki temu, że na trasie było dużo członów mojej rodziny i przyjaciół,  którzy zawsze licznie mi kibicują na zawodach oraz bogato zaopatrzonym w lód punktom żywieniowych.

Jak udaje Ci się na co dzień łączyć treningi z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi?
Tutaj nie wiem, czy będę najlepszym przykładem, jak to wszystko połączyć. Staram się, żeby to wszystko było zbalansowane czasowo i na odpowiednim poziomie. Trzy razy w tygodniu trening pływacki wykonuję przed pracą, a po niej przerabiam inne jednostki. Wieczorami staram się już spędzać czas z narzeczoną i pomagać jej w codziennych obowiązkach. Nie mamy jeszcze dzieci. Więc czasu jest też dużo więcej. Myślę, że w tej kwestii rady powinni dawać chłopacy, którzy potrafią połączyć pracę, życie rodzinne i wychowywanie dzieci z trenowaniem. Duży szacunek dla nich!

Ile czasu w ciągu tygodnia poświęcasz na treningi?
Systematycznie staram się poświęcać ok 10-12h tygodniowo. W tym roku udało się również wyskoczyć na tydzień obozu do Calpe.

W czym odnajdujesz motywację do dalszych treningów i startów?
Bardzo lubię trenować, poprawiać wyniki sportowe i rywalizować na zawodach. Duże wsparcie mam również wśród rodziny i przyjaciół, którzy potrafią przyjeżdżać do mnie na zawody nawet kilkaset kilometrów i mi kibicować. To bardzo motywuje.

Pod czyim okiem trenujesz?
Trzeci sezon trenuję po okiem Kuby Rucińskiego w Bike U Up  w Gdańsku.

Jak układa się dotychczasowa współpraca?
Współpraca układa się bardzo dobrze, Kuba stara się wycisnąć z każdego wszystko co najlepsze. Jak wiadomo sam jest świetnym zawodnikiem i osiąga sukcesy w kolarstwie oraz triathlonie. Stworzył bardzo mocny team Biku U Up, w którym są mocni zawodnicy, czy to w kolarstwie, czy triathlonie, ale też bardzo fajni ludzie, z którymi fajnie jest się spotkać podczas wspólnych treningów czy zawodów.

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
Nie mam jednego konkretnego marzenia. Myślę, że jak będzie dopisywało zdrowie to przy odpowiednim treningu i poświęconym na to czasie będzie również rósł poziom sportowy. Wtedy to pozwoli uzyskiwać jak najlepsze czasy i miejsca na zawodach. Wówczas będę zadowolony.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X