Rozmowa

Augustyniak: Malbork jest jak zły sen

Uważa tegoroczny start w Malborku za najgorszy jaki miał. Zakończył karierę PRO. Krzysztof Augustyniak teraz skupia się m.in.: na rodzinie. Nam opowiada m.in. o najlepszych chwilach w triathlonie.

Wracasz jeszcze pamięcią do startu w Malborku?
Start w Malborku jest jak zły sen, z którego chciałbym się wybudzić i zapomnieć. Niestety, tak nie było i są takie chwile, kiedy wracam do tego startu, rozmyślając, co się stało. Przypuszczam, że jeszcze długo będą mi towarzyszyły te złe wspomnienia związane z tym startem.

Jak oceniasz ten start?
Oczywiście to jest jeden z najgorszych występów w mojej karierze. Więc ciężko tu doszukiwać się jakichś plusów i muszę być krytyczny wobec siebie, bo jestem zawodnikiem, który walczył od wielu lat o medale na mistrzostwach Polski. Co do samej imprezy w Malborku jest ona wyjątkowa, patrząc, w jakiej scenerii odbywa się wyścig.

Kiedy na trasie poczułeś, że to nie jest najwyższa dyspozycja dnia?
Nie nazwałbym tego brakiem dyspozycji, bo przed startem czułem się wyśmienicie i nic nie wskazywało, że stanie się tak, jak się stało. Choć sam rzeczywiście nic innego nie mam do zaproponowania, jak można nazwać zachowanie mojego organizmu. Pierwsze dolegliwości związane z nogami pojawiły się między 90 a 100 km na rowerze, ale później było już tylko coraz gorzej.

Co Cię motywowało do dalszej walki nie tylko z samym sobą, ale też z pogodą i innymi zawodnikami?
Największą motywacją dla mnie jest moja rodzina, synowie Piotruś i Wojtek oraz żona Justyna, których niestety zabrakło na tym starcie z racji przeziębienia Piotrka i Wojtka. Myśl o nich daje mi największego kopa do walki. Kiedyś już wspomniałem o tym, że należę też do zawodników, którzy walczą zawsze do końca, nie poddając się bez względu na wynik na mecie. W Malborku miałem również kibiców przyjaciół, którzy przyjechali mnie dopingować i wspierać (Kuba, Michał, Marcin, Grzegorz, Jarek, Wojtek, Janek). Ich też nie mogłem zawieść. Nawet sobie nie wyobrażam nie ukończenia zawodów tylko dlatego, że mój występ był kiepski.

Czy już wiesz, dlaczego nogi odmówiły posłuszeństwa na trasie?
Do dzisiaj nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie, choć w dalszym ciągu szukam.

Jak znosiłeś te trudne warunki atmosferyczne?
Obawiałem się niskich temperatur, bo nie jestem ich fanem. Przyznam, że tego dnia nie przeszkadzała mi zimna woda ani niska temperatura powietrza na rowerze, zważając na fakt, że nie ubrałem dodatkowo nic na siebie na rower. Podczas jazdy czułem zimno jedynie na ramionach, ale nie na tyle, aby narzekać albo szukać w tym jakiejś przyczyny mojego słabego startu. Tego dnia również podczas etapu kolarskiego towarzyszył nam dość silny wiatr i chyba jedynie on zmęczył mnie dodatkowo.

Jakie błędy zostały popełnione podczas tego startu?
Było ich kilka, do których wstyd się przyznać po tylu latach ścigania się, bo to były bardzo proste błędy, a mimo wszystko popełniłem je, choć dzień przed zawodami robiłem w głowie wizualizację startu, co mam zrobić krok po kroku, a i tak nie ustrzegłem się ich.

augustyniak

Zobacz też:

Aleksandra Sypniewska – Lewandowska: Jestem trenerem, a nie sportowcem

Po przekroczeniu linii mety zaszokowałeś wszystkich, informując o zakończeniu kariery PRO. Jakie były powody takiej decyzji?
Tylko kilka osób już wcześniej wiedziało o moim planie zakończenia kariery PRO w Malborku. Ta decyzja dojrzewała w mojej głowie już od dłuższego czasu i na taki krok miało wpływ kilka rzeczy. Najważniejszym z nich jest moja rodzina, moi synowie Piotruś, który w październiku kończy trzy latka i Wojtuś, który ma 14 miesięcy. Każdego dnia patrzę na nich i wiem jedno, że chcę być z nimi maksymalnie, ile to tylko możliwe, aby nie przegapić tego etapu rozwoju, kiedy tak wiele rzeczy robią po raz pierwszy w swoim życiu od chodzenia, czy zadawanie miliona pytań „tato, a lubisz truskawki? Tato, a lubisz ogórki ?” Dla mnie jest to cenniejsze niż wszystko inne. Tym bardziej, że w dalszym ciągu czekamy na operację Piotrusia, która z różnych powodów jest już dwukrotnie przekładana. Wiemy, że będzie to dla mnie i dla naszej rodziny bardzo ciężki i bolesny okres, który będzie wymagał ogromnego poświecenia czasu Piotrusiowi w jego cierpieniu. Oczywiście nie są to jedyne powody choć najważniejsze. Kiedyś powiedziałem sobie, że będę pierwszym w Polsce zawodnikiem, który startuje bez przerwy od młodzika do weterana. Gdy to mówiłem, to ta  kategoria zaczynała się od 40 lat. Wytrwałem w tym postanowieniu i gdy o tym myślę, ile to już lat minęło, to uśmiech mam na twarzy, bo były to wspaniałe, zwariowane  i pełen emocji lata, które nie można za żadne pieniądze kupić. Czuję się jako zawodnik w pełni spełniony zarówno pod względem ilości startów, w których brałem udział (a było ich naprawdę bardzo dużo), jak również liczby medali mistrzostw Polski w triathlonie, duathlonie, crossduathlonie i crosstriathlonie, które zdobią ścianę w moim pokoju. Pewnie niebawem zrobię takie podsumowanie, jak to wygląda w liczbach. Kolejnym ważnym elementem, który miał wpływ na moją decyzję był aspekt stabilizacji zawodowej. Mam już swoje lata i muszę myśleć nie tylko o kolejnym sezonie startowym, jak to było do tej pory, ale też o przyszłości wybiegając do przodu nie rok jak w triathlonie, ale o 5, czy 10 lat, mając na uwadze moich bohaterów Piotrka i Wojtka.

Co Cię utwierdziło w przekonaniu o zakończeniu kariery PRO?
Start w Malborku, widząc, jakie czasy robią zawodnicy dużo młodsi ode mnie. Choćbym nie wiem, co jeszcze mógłbym dodatkowo zrobić jako zawodnik, to uczciwie podchodząc do tematu, nie jestem w stanie zbliżyć się do wyniku, jaki uzyskał Miłosz Sowiński. Przypuszczam, że z każdym rokiem będzie więcej młodych zawodników z podobnym czasami i to oni będą walczyć o medale MP. Więc nie chcę oszukiwać siebie i innych, skoro nie widać szansy na medal.

Jak od tamtej pory zmieniły się treningi oraz ich intensywność?
Po zawodach w Malborku potrzebowałem chwili na wyciszenie. Duży wpływ na to miał mój słaby występ. Ostatnie dwa tygodnie poświęciłem się w 100 procentach rodzinie, spędzając z nią każdą wolną chwilę. Na dzisiaj wracam do lekkiego treningu, bo czuję, że tego potrzebuję dla komfortu psychicznego. Do tego mój organizm się tego domaga. Teraz w moim życiu jest najpierw rodzina, a później sport, z którym chcę zostać jak najdłużej i półki zdrowie pozwoli, ale już tylko jako AG czerpiąc z tego czystą przyjemność i dając synom dobry przykład.

Startujesz od 1996 roku. Jakie masz najlepsze wspomnienia z kariery?
Pierwsze starty były jeszcze wcześniej około 1990 roku, choć 1996 to moje pierwsze mistrzostwa Polski w Suszu, a co do najlepszych wspomnień to była ich cała masa i chyba musiałbym napisać książkę, aby je wszystkie wymienić. Jednak bardzo mocno zapamiętałem pierwszy medal na mistrzostwach Polski. To były zawody w duathlonie w Czarnkowie w 1999 roku, na których zająłem trzecie miejsce w kategorii junior młodszy, przegrywając z Klimek Mateusz złoto oraz Grzegorzem Piotrowiczem srebro. Równie ważnym momentem były mistrzostwa Polski w Górznie, po których zostałem powołany przez Piotra Netter do kadry Polski, w której byłem przez kilka lat. Oczywiście ostatnie lata, kiedy zdobywałem medale mistrzostw Polski na dystansie długim. Każdy ten medal oraz zawody wiążą się ze wspomnieniami, które noszę w sercu i głowie oraz pewnego dnia będę mógł o nich opowiedzieć synom.

Przez te lata notowałeś wiele dobrych wyników. Co uważasz za największy sukces w karierze PRO?
Największym sukcesem są oczywiście medale mistrzostw Polski. Jak każdy sportowiec, który walczy o te krążki i udaje mu się je zdobyć po ciężkiej pracy na treningach, a później zdobywając medal MP, czuję dumę, satysfakcję, radość i szereg innych pozytywnych emocji, które utwierdzały mnie, że ciężka praca popłaca i przynosi założone efekty.

augustyniak

Czytaj także:

Ewa Papla: Triathlon jest kwintesencją sportu

Czy żałujesz czegoś na przestrzeni tych wszystkich lat w zawodowym triathlonie?
Nie żałuję ani jednej chwili spędzonej w triathlonie. Poznałem ten sport, kiedy jeszcze wiele osób nie wiedziało, co to jest. Mylono go z biathlonem albo innymi dyscyplinami. Dzięki swojej pasji poznałem wspaniałych ludzi, którzy wspierali mnie zarówno jako sponsorzy – partnerzy jak (CCC, Enervit, AquaSphere, Giant, Polkowice), którym chciałbym bardzo podziękować za zaufanie, jakim obdarzyli mnie, że razem możemy osiągnąć dużo, sięgając po najwyższe trofea, jakimi były m.in.: złote medale mistrzostw Polski oraz osoby, z którymi tworzymy do dzisiaj zgraną paczkę. Sport pozwolił mi zobaczyć kawałek świata, ale również ukształtował mnie, nadając cechy, które z powodzeniem wykorzystuję w życiu codziennym i zawodowym.

Jak teraz będzie wyglądać Twoja obecność w środowisku triathlonowym?
Z triathlonem będę związany tak długo, jak tylko pozwoli zdrowie. Od sześciu lat jestem również trenerem triathlonu w LaboSport. Mam zamiar jeszcze bardziej zagłębić się w tajniki trenerskie, aby jeszcze lepiej i efektywniej trenować zawodników, przygotowując ich do zawodów i nie tylko. 

Czy w przyszłym roku będzie można Cię spotkać na zawodach,?
Moja decyzja dotyczy tylko rezygnacji z PRO, co wiązało się z dużym poświęceniem zwłaszcza czasu spędzonego na treningach. W dalszym ciągu pozostaję triathlonistą, ale jako AG. Nie rezygnuję z trenowania i startów, ale już na zupełnie innym poziomie sportowym.  

Jakie obecnie masz plany?
Obecnie skupiam się na uporządkowaniu swojego życia na wszystkich płaszczyznach od osobistego po zawodowy, bo narobiłem trochę zaległości.

Czy chciałbyś spróbować sił w innych dyscyplinach?
Triathlon jest dyscypliną tak wszechstronną, że prawdę mówiąc, nie myślałem o zmianie dyscypliny, zwłaszcza że już za chwilę przesiądę się na MTB, a jak tylko spadnie śnieg, stanę na nartach biegowych w Jakuszycach. Ciężko już tu coś jeszcze dodatkowo dorzucić, bo i tak jest tego sporo. No dobra od jakiegoś czasu ciągnie mnie do zrobienia kursu do nurkowania, ale czy znajdę na to czas, to się okaże, bo może pozostanie, to tylko w sferze pragnień, które nie zostaną w najbliższym czasie zrealizowane.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button