Rozmowa

Anna Żychska: MŚ w Nicei przygodą życia ROZMOWA

Jak przebiegały przygotowania do tego sezonu?
Rozpoczęłam je w grudniu. Najpierw trenowałam do Ironman 70.3 Rapperswil – Jona w Szwajcarii, który odbył się pod koniec maja. Dalsze plany zależały od sytuacji po zawodach. Myślałam, że może jednak uda mi się zakwalifikować na te Mistrzostwa Świata w Nicei. Dlatego nie robiłam planów na resztę sezonu oprócz 1/2 w Poznaniu.
 

Nad czym chciałaś się skupić w tym sezonie?
Mam za sobą sezony, w których startowałam nawet co dwa tygodnie. W tym roku chciałam skupić się na jakości treningów.
 

Zobacz też:

Biegałowie nakrecają się do ciężkiej pracy. Dzięku temu wystartują na Mistrzostwach Świata w Nicei. ROZMOWA

Gdzie zazwyczaj trenujesz?
Trenuję głównie w Poznaniu. Tam osiadłam kilka lat temu. Jednak nie jest to wymarzony region do trenowania podjazdów na rowerze. Dlatego zdarzyło się zawitać w Karkonoszach lub przejechać trasę Ironmana 70.3 w Gdyni, mimo że nie startowałam w tych zawodach. Po tylu latach trenowania w jednym miejscu, co raz częściej myślę nad urozmaiceniem krajobrazów.
 

Czy wyjeżdżałaś na obozy treningowe?
W tym roku wyjechałam kilka razy do Szklarskiej Poręby. Raz było to zgrupowanie GVT Team, innym razem po prostu na długi weekend. Przejeździłam tam kilkaset kilometrów.
 

Czym różnił się okres przygotowawczy do MŚ w Nicei od standardowych treningów?
Kilka ostatnich miesięcy pod kątem treningowym, to była zupełna odmiana. Spadła liczba jednostek treningowych.  Z perspektywy czasu mogłam zrobić wiele rzeczy lepiej. Było to raczej podtrzymywanie tego co, wypracowałam wcześniej. Pozytywem jest fakt, że uwierzyłam w siebie na rowerze.
 

Czy wszystko poszło zgodnie z planem?
Nie wszystko poszło po mojej myśli. Moim celem na ten rok była poprawa czasu na połówce Ironmana i zyskanie trochę szybkości. W rzeczywistości odpoczywałam więcej, niż przez całe moje "treningowe życie".
 

Dlaczego?
Najpierw zimą dopadła mnie jedna kontuzja. Ciągnęła się kilka tygodni i uniemożliwiała bieganie.
 

Kiedy wznowiłaś treningi?
Wznowiłam treningi biegowe niedługo przed zawodami w Szwajcarii. Wtedy pobiegłam tylko "na zaliczenie".
 

Czy to była jedyna kontuzja?
Nie, później przytrafiła się druga. Przy niej nawet zwykle chodzenie sprawiało problem, nie mówiąc o bieganiu. Miałam kilka tygodni przerwy. Próbowałam znaleźć przyczynę. Teraz dosłownie od dwóch tygodni mogę biegać prawie bez bólu.
 

Jak obecnie wygląda Twoja sytuacja zdrowotna?
Fizycznie wszystko wraca do normy. Ale szczególnie druga kontuzja biegowa mocno obniżyła moją motywację do treningów rowerowych i pływackich. Jednak bieganie to moja ulubiona dyscyplina w całym triathlonie. Więc mocno przeżyłam pierwszy raz poważne problemy. W tym momencie jest dużo lepiej. Jestem w stanie wykonać dłuższy trening biegowy. Trochę wytrzymałości jednak zostało. Pozostaje mieć nadzieję, że organizm przedstawi się w tryb wyścigowy i w miarę dobrze zniesie ciągły pięciogodzinny wysiłek.
 

Jakie masz oczekiwania odnośnie tych zawodów?
Połówka Ironmana to jest ładny dystans do pokonania i duże obciążenie dla organizmu. Fakt, że udało się ukończyć zawody rangi Mistrzostw Świata i to po takiej przeprawie zdrowotno – motywacyjnej będzie dużą nagrodą. Mam nadzieję, że rozbudzi apetyt, by wziąć się konkretnie do pracy i pojechać na Hawaje. Moim największym oczekiwaniem jest ukończyć te zawody i nie dać się meduzom, podjazdom i zjazdom oraz palącemu słońcu. Jeśli na którymś etapie zauważę, że jednak tli się we mnie więcej mocy, niż myślę, to zaatakuję.
 

Jak chcesz traktować udział w Mistrzostwach Świata w Nicei?
Mam zamiar podziwiać widoki i traktować to jak przygodę życia. Przy okazji wybieram się na urlop.
 

Jakie masz obawy przed tym startem?
Miałam duży dylemat na jakim rowerze wystartować. Szczególnie obawiam się zjazdów. Z tego co słyszałam, to potrzebne są techniczne umiejętności. Dopiero od tego sezonu jeżdżę regularnie po górach na rowerze. Dlatego brak doświadczenia to pewien dyskomfort. Poza tym wielką niewiadomą będzie to, czy dam radę przebiec półmaraton.
 

Czym jest dla Ciebie wyjazd do Francji?
Wyjazd do Francji jest okazją do znalezienia motywacji do dalszych treningów. Przede wszystkim czeka mnie dużo pracy jesienią, by wyeliminować pewne mankamenty, które powodują kontuzje. To będzie większe wyzwanie od realizacji planu treningowego. A poza tym chciałabym dobrze się bawić. Mam zamiar chłonąć atmosferę, która będzie panować wśród kilku tysięcy sportowych fanów, podczas tego triathlonowego święta.
 

Czy te zawody są dla Ciebie najważniejsze w tym sezonie?
Na pewno są ważne. Ale z uwagi na obecną formę, chyba poważniej podchodziłam do startu w Szwajcarii. Tam zdobyłam kwalifikację do Nicei. Wtedy chciałam dać z siebie 110 procent. Tymczasem nie jestem w stanie policzyć, ile razy w myślach odwoływałam wyjazd do Nicei.
 

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: Szymon Gruchalski i materiały prywatne

 

Czytaj także:

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X