Rozmowa

Anna Tomica. Zakochana w błocie, kamieniach czyli cross triathlonie

Cross triathlon to mniej znana i popularna odmiana triathlonu w Polsce. Co jednak nie oznacza, że nie jest równie emocjonująca. Podczas największej imprezy na świecie, która podobnie jak Ironamn odbywa się na Hawajach, Polacy odnoszą nawet większe sukcesy niż w tradycyjnym triathlonie. W tegorocznej  XTERRA World Championship, na wyspie Maui, wystartowało czterech Polaków. Najlepszy wynik osiągnął Tomasz Kubiak, który na metę dotarł na 20 miejscu i został wicemistrzem świata w kategorii wiekowej 35-39 lat. Przed rokiem Grzegorz Zgliczyński został Mistrzem Świata XTERRA w kategorii M50-54.

– To były bardzo trudne dla mnie zawody – powiedział TriathlonLife.pl Tomasz Kubiak, popularny Lary Zębatka. – Najwięcej problemów  miałem w wodzie. Fale były bardzo duże. Na drugiej pętli wbiegając do wody nie zanurkowałem przy trzeciej fali i mnie wyrzuciła na brzeg. Straciłem przez to sporo czasu i sił.

Warto dodać, że w XTERRA triathloniści mają do pokonania 1,5 km pływania we wzburzonej wodzie oceanu. 32 km jazdy na rowerze górskim z ponad 1000 m przewyższenia przez Zachodnie Góry Maui oraz 10,5 km biegu off road w słońcu.

Jedną z Polek, która marzy o starcie na Hawajach jest Anna Tomica, z którą rozmawiamy o cross triathlonie.

 

– W Polsce zdaje się być popularniejszy tradycyjny triathlon, Ty uprawiasz wersję cross. Czym się różnią od siebie te dwie odmiany?
– Nie mam wątpliwości , że tradycyjna – szosowa odmiana triathlonu jest bardziej popularna od wersji cross. Ta na krajowym podwórku dopiero stawia pierwsze kroki, a jedyna impreza zbliżona do tych światowych to Xterra w Krakowie. Cross triathlon różni się od tradycyjnego etapem kolarskim. Tutaj mamy wersję terenową, gdzie startuje się na rowerze MTB. Druga różnica to bieg.  Trasa również jest typu off road. Dystanse są raczej podobne. Są  imprezy długością zbliżone do triathlonu sprinterskiego oraz olimpijskiego.

– Dlaczego zdecydowałaś się na cross triathlon?
– Kilka razy wystartowałam w tradycyjnym, jednak ze względu na moją poprzednią dyscyplinę kolarstwo górskie, nie czułam się w pełni usatysfakcjonowana. Brakowało mi elementów technicznych, kamieni, błota i nieprzewidywalności wynikającej z terenu. Bieganie po asfalcie również mnie nie urzekło.

– Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda ze sportem, triathlonem?
– Przygodę ze sportem, a dokładniej z pływaniem rozpoczęłam w wieku 14 lat. Głodna wrażeń poszłam dalej i dwa lata później odkryłam MTB. Triathlonu po raz pierwszy zakosztowałam w 2016 roku, podczas Iron Dragon Cross Triathlon.

 

 

 – Wygrałaś generalkę w MTB Trophy? Co ciekawego działo się jeszcze w 2018 roku? 
– To był niezwykły czas. Wszystko działo się dość nieprzewidywalnie. Był to mój pierwszy sezon w kategorii PRO. Pierwszy pełny sezon w triathlonie. A to wszystko działo się po zimie podczas, której nabawiłam się kontuzji obojczyka. Założeniem na ten rok było zdobycie doświadczenia w triathlonie na poziomie elity oraz zbudowanie dobrej bazy pod kolejne lata. Ostatecznie udało się zająć szóste miejsce w klasyfikacji generalnej Xterra w kategorii PRO oraz spełnić marzenie o wygraniu Trophy.  To był udany sezon!

– Z jakimi trudnościami musiałaś się zmagać na początku przygody z  tym sportem?
– Na początku bardzo często łapałam kontuzje biegowe. Teraz już jest lepiej.

– Nie boisz się, że podczas wyścigu rowerowego dojdzie do jakiejś nieprzyjemnej kontuzji?
– Mój wypadek w 2017 podczas triathlonu w Dąbrowie, paskudne złamanie, dwie operacje i wiele miesięcy walki o powrót do sprawności nauczyły mnie, że w sporcie zdarzyć może się wszystko. Trzeba wiedzieć jakie są nasze możliwości i być świadomym tego co się dzieje. Mimo tego wypadki i kontuzje się zdarzają. Trzeba umieć to zaakceptować.

 

 

– Jak wspominasz pierwsze zawody triathlonowe?
– Dosłownie i w przenośni byłam upojona miłością. Wysiłku w triathlonie nie da się porównać z niczym innym. Zmienność tego sportu jest po prostu piękna. Poza pozytywnymi emocjami nie pamiętam zbyt wiele z mojego pierwszego startu.

– Skąd czerpiesz motywację do ciężkiego treningu?
– Mam lekką obsesję na punkcie udowadniania sobie, że dam radę, że mogę być lepsza. Ambicji i motywacji mi nie brakuje, czasem myślę że chcę wręcz za bardzo.

– Która dyscyplina jest Twoją najmocniejszą stroną, a która najsłabszą?
– Zdecydowanie na dwóch kółkach czuję się najlepiej, natomiast bieganie wciąż próbuję rozgryźć…

 

 

Jakie masz cele, marzenia sportowe i jakie najbliższe plany?
– Chciałabym z sezonu na sezon być coraz lepszą zawodniczką oraz należeć do ścisłej czołówki Światowego Cross Triathlonu. Z marzeń do odhaczenia jest również start w Cape Epic. W sezonie 2019 dalej będę walczyła o jak najwyższe miejsce w rankingu Pucharu Europy Xterra w kategorii Elity.

– Jak wygląda Twój dzień, tydzień treningowy.
Obecnie rozpoczęłam współpracę z nowym trenerem oraz grupą Piasecki Concept. Dopiero wszystko staramy się poukładać, by było jak najlepiej. Rozkręcam się.

– Jak się regenerujesz?
– Śpiąc i oglądając seriale w łóżku oraz spacerując po lesie z moim kochanym psiakiem Cookie.

 

 

– Po przejrzeniu Twojego FB mam wrażenie, że drzemie w Tobie artystyczna dusza. Piękne zdjęcia, grafiki. Powiedź coś o tym
– Zgadza się, w okresie mojej przerwy od sportu 2014-15 czynnie studiowałam grafikę oraz brałam udział w wystawach artystycznych. Obecnie artystycznie się spełniam projektując swoje stroje startowe.

– To na koniec powiedź jeszcze co lubisz robić oprócz uprawiana sportu?
– Spędzać czas z przyjaciółmi, chodzić do kina, czytać książki oraz odwiedzać nowe miejsca.

 

Marcin Dybuk

Zdjęcia: materiały prywatne,  Carel Du Plessis – Xterra Europe, DKP Cycling

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X