Rozmowa

Ania Lechowicz: Jestem zadowolona z testu przed Utah

Wygrała kategorię wiekową i zajęła 10 miejsce w OPEN podczas IM 70.3 Lanzarote. To był ostatni sprawdzian dla Ani Lechowicz przed jednym z głównych celów, czyli MŚ Ironman Utah.

Podczas Ironman 70.3 Lanzarote wygrałaś kategorię wiekową i zajęłaś 10 miejsce OPEN kobiet AG. Czy jesteś zadowolona z tak rozpoczętego sezonu?
Tak, taki wynik na dystansie, który nie jest moją specjalnością, po prostu cieszy. Każdy, kto mnie zna, wie, że moim dystansem jest Ironman. Jestem zadowolona z tego 10 miejsca w OPEN. Przede mną były tylko dziewczyny 25-29 lat. Jedynie zawodniczka z ósmej lokaty była z kategorii 40-44. Choć ona podobno zawodowo trenowała kolarstwo. Uważam, że te zawody były udane dla mnie. Ten start był testem przed Utah. Mimo wszystko wygrałam kategorię wiekową oraz zajęłam 10 miejsce OPEN.

Jak przebiegał start z Twojej perspektywy?
Jest mi przykro, że nie mogłam pokazać poprawy wyników z pływania. Bo poczyniłem postępy w tej płaszczyźnie. Zupełnie nie wiedziałam, gdzie płynę. Nie widziałam bojek i nie znałam ich położenia. Do tego musiałam kilka razy zawracać. Szczerze mówiąc, kiedy pływałam, myślałam, że cały czas z tego etapu wyniesie przynajmniej 40 minut. To było spowodowane tym, że nie widziałam trasy pływackiej. Nie wiem, co się wydarzyło i dlaczego tak było. Od samego początku trochę zaparowały mi okularki. Muszę po prostu przetestować więcej tego sprzętu przed startem w Utah. Po trasie kolarskiej mam też duży niedosyt. Pojechałam dużo za wolno, jak na moje możliwości, ale takie były założenia.

Później rozmawiałam o tym z trenerem, czy nie powinnam pojechać mocniej. Mądrze mi na to odpowiedział, że to nie były zawody, żebym się zajechała. To był start na zasadzie mocnego treningu. Wiemy, jak kręci noga i jestem dobrze przygotowana. Znakomicie przepracowałam okres przygotowawczy. Na następny dzień po zawodach wsiadłam na rower i przejechałam 71 kilometrów. Nie miałam żadnych zakwasów. Jestem pewna, że znacząco poprawiłam się pod względem kolarskim. Jestem ciekawa, jak to przełoży się na Utah.

Jak poszło Ci na biegu?
Jestem w miarę dobrym biegaczem. Miałam biec 4.05, a wyszło 4.08. Mogę biegać szybciej. Tylko trener mnie uspokoił, że ważny start mamy za sześć tygodni. Nie ma sensu, żebym w tamtych zawodach doprowadziła się do takiego stanu jak w Danii. Wówczas po przekroczeniu mety przewróciłam się i nie mogłam wstać. Biegłam do odcięcia. Start na Lanzarote był mocną zakładką. Nie biorę slota na MŚ 70.3 w Utah, bo jeszcze chcę zakwalifikować się na Kona.  

Co chciałabyś w pierwszej kolejności poprawić na treningach przed kolejnym startem?
Może to zabrzmi mało skromnie, ale nie mam zbyt dużo do poprawiania. Czasu jest coraz mniej. Te wartości, które pojechałam w Hiszpanii, muszę przełożyć na długi dystans. Na pewno trochę obniżymy waty na Ironmanie. Trener po tych zawodach spytał o samopoczucie na bieganiu. Odpowiedziałam, że było dobrze. Fajna trasa i nie cierpiałam. To było ważne, czy po tych pagórkach na trasie kolarskiej nie będę zbyt zmęczona na bieganiu. Po prostu będę musiała utrzymać to tempo na 42 kilometrach (śmiech).

Przed zawodami mówiłaś, że start na Lanzarote będzie testem przed Utah. Czy planujesz jeszcze jakieś sprawdziany?
Przed Utah nie planuję już dużych startów. Tylko 24 kwietnia pobiegnę na 10 kilometrów w lokalnych zawodach. Podsumowując, sposób, w jaki przyśpieszył świat i poprawiły się dziewczyny w przedziale 25-29 lat, to jest niesamowite. Pierwsza dziewczyna pojechała mocniej rower na Lanzarote niż niejedna PRO. Biegają szybko. Jestem w szoku, co dzieje się w AG.

Jestem dumna z tego, że jako matka trójki dzieci i osoba pracująca jestem w stanie nawiązać rywalizację z tymi kobietami.

Przeglądałam przed zawodami w Hiszpanii te zawodniczki. Większość z nich jest związana ze sportem. To nie są ludzie, którzy pracują zawodowo i mają dzieci itd. To jest niesamowite, w jaki sposób podnosi się poziom AG, zwłaszcza na 1/2IM. Straciłam już nadzieję na wygrywanie połówek w OPEN. Wystarczy mi moja kategoria wiekowa. Żeby wygrywać OPEN, trzeba to robić prawie zawodowo.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X