Wiadomości

Agnieszka Jerzyk wygrywa w zawodach biegowych

Dla jednej z najpopularniejszych triathlonistek w Polsce ostatnie miesiące nie były łatwe, ale powoli Agnieszka Jerzyk wraca do formy.

To nie jest łatwy sezon dla jednej z najbardziej utytułowanych triathlonistek w Polsce. Jeszcze przed tym rokiem startowym Agnieszka Jerzyk nie ukrywała, że zamierza powalczyć o slota na Hawaje, po powrocie do sportu, po porodzie. Niestety, los rzucał jej wiele kłód pod nogi. Kilka miesięcy temu złamała żebra, co przed sezonem już zmieniało jej plany.

Mimo tego powróciła i w Czempiniu wygrała na sprincie. Następnie przygotowała się i wystartowała w wojskowych mistrzostwach świata, gdzie na dystansie olimpijskim zajęła szóste miejsce indywidualnie, a drużynowo wywalczyła z Pauliną Klimas i Julią Sanecką złoto. Potem Agnieszka Jerzyk notowała też dobre starty. Wygrywała w Śremie (1/8IM), a następnie podczas startu we Wronkach skonfrontowała się z m.in.: Martą Łagownik. Wówczas wyszła zwycięsko z tego starcia, wyprzedzając rywalkę o 1:07. Konin miał być ostatnim testem przed mistrzostwami Polski w Poznaniu na 1/2IM, gdzie Jerzyk bez wątpienia należała do jednych z faworytek zawodów. Plany pokrzyżował wypadek podczas zawodów w Koninie.

Udany powrót w Uniejowie

Po operacji złamanego obojczyka i rehabilitacji Agnieszka Jerzyk wystartowała w Uniejowie pod koniec sierpnia. Wówczas udało się jej wygrać. Sama nie ukrywała, że to był dla niej ważny start, ze względu na to, że był to powrót do ścigania.

Udało się szczęśliwie dotrzeć do mety. Fajnie też, że na pierwszym miejscu. Na pewno nie jeden chwytał się za głowę i zastanawiał się, po co mi był ten start. A tak naprawdę ten start był dla mnie bardzo ważny. Mimo tego, co dzieje się u mnie w tym sezonie, podejmuję próbę wywalczenia slota na Kona2023. Czeka mnie Ironman w Izraelu pod koniec listopada. Dlatego zależało mi, aby wystartować gdzieś przed Ironmanem. Przede wszystkim by przełamać strach na rowerze. Ale też chciałam wystartować dla tych, co ze mną zostali w tym ciężkim sezonie. Dla moich sponsorów, dla których chcę startować, bo tak mogę im się odwdzięczyć za okazaną pomoc. Wiem, że jeśli nie będę startować, to mogę stracić wsparcie. A ja nie chcę jeszcze znikać. Niestety nie było dane mi wystartować w zawodach zagranicznych, czy większych zawodach w Polsce. Ten rok jest trochę jak 2017, czyli bardzo ciężki mentalnie. A takie starty jak ten dzisiejszy dodają mi sił by trwać. Żebym nie zapomniała, że kocham startować i kocham TRI. Dzisiejsze zwycięstwo bardzo mnie cieszy, ale najbardziej cieszy mnie, że nie boli mnie bark i będę mogła zacząć mocniejsze treningi w wodzie. Na rowerze nadal czułam strach podczas zakrętów, ale druga runda była zdecydowanie lepsza, kiedy poznałam profil trasy. Także wierze, że przestane się bać – dzieliła się wówczas wrażeniami po zawodach Agnieszka Jerzyk, za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Zwycięski bieg

Kolejnym przystankiem do Ironman Izrael był start w Twardej Piątce, we Wschowie. Tam Agnieszka Jerzyk najszybciej przebiegła pięć kilometrów wśród kobiet. Wbiegła na metę, z czasem 16:35.

–  Dziś miałam przyjemność uczestniczyć w pierwszej edycji biegu Twarda Piątka rozgrywanego ulicami Wschowy. Był to super spędzony czas na naprawdę fajnie zorganizowanych zawodach. Trasa biegu poprowadzona była bardzo ładnymi uliczkami prawie w całości po kostce brukowej. Dlatego też zwycięskie statuetki mocno nawiązywały do całego biegu. Na biegu można było spotkać i uściskać Jurka Górskiego, co nie pozwala mi zapomnieć o triathlonie i celach z nim związanych. Te zawody z pewnością pozwolą mi z większym optymizmem patrzeć na moje przygotowania do Ironmana – dzieliła się wrażeniami Agnieszka Jerzyk, za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Przemek Schenk
foto: Agnieszka Jerzyk FB

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X