Rozmowa

Agnieszka Gadomska: Na szosie też można walczyć o czołówkę

Podczas mistrzostw Polski AG w sprincie była czwarta OPEN oraz drugie w K25. Agnieszka Gadomska nie ukrywa radości po tych zawodach.

Jakie masz odczucia po mistrzostwach Polski AG w Rzeszowie na dystansie sprinterskim?
Ranga MP sprawiła, że na listach startowych w Rzeszowie były mocne nazwiska i było z kim się ścigać. Sam występ na tej imprezie sprawił mi mnóstwo radości! Na starcie stanęłam wypoczęta i zregenerowana, bo tydzień poprzedzający zawody nie był u mnie intensywny treningowo. Luźna głowa też pomogła mi cieszyć się rywalizacją. Cały stres związany ze startem zostawiłam w Olsztynie (śmiech). To, w połączeniu z aspektem prywatnym sprawiło, że start na Podkarpaciu będę wspominać niezwykle pozytywnie!

Z jakimi oczekiwaniami startowałaś w Rzeszowie?
Nie miałam większych oczekiwań. Oczywiście, chciałam zaprezentować się z jak najlepszej strony, ale przede wszystkim zależało mi na ukończeniu rywalizacji w zdrowiu oraz bez defektu sprzętu. Udało się.

Czy miałaś jakieś obawy przed startem?
Trochę obawiałam się etapu biegowego, bo od kilku dni miałam małe problemy z podudziem i miednicą. Do mety dobiegłam bez bólu.

Jak czułaś się na trasie?
Bardzo dobrze. Chociaż niezbyt podobał mi się start pływania, w którym zostaliśmy ustawieni jak do rolling startu. Z tym, że nie było bramek i wszyscy ruszyliśmy na jeden sygnał. Było więc trochę przepychanek i walki o pozycje, jak to w “pralce”, ale do pierwszej boi sytuacja się ustabilizowała. Z kolei trasa kolarska nie była już dla mnie zaskoczeniem, bo zapoznałam się z nią dzień wcześniej.

Czy każda z dyscyplin wyszła po Twojej myśli?
Tak. Zrobiłam tyle, ile obecnie mogłam. Zrealizowałam założenia zadane przez trenera, choć na biegu trochę zabrakło. Wpływ na to miało kilka czynników.

Pojawiały się jakieś problemy na trasie?
Nie. Poza wspomnianym dość szalonym startem, podczas którego jeden zawodnik się po mnie przeciągnął, a ja ćwiczyłam sztukę uników, by nie dostać z łokcia, każdy etap rywalizacji przebiegał bez problemów (śmiech).

Jakie masz spostrzeżenia po tych zawodach?
Przedstartowy spokój w głowie to świetna sprawa oraz że ściągając się na rowerze szosowym, również można walczyć o czołowe lokaty (śmiech).

Na podstawie tych zawodów, nad czym musisz jeszcze popracować z trenerem Jakubem Czają?
Każda z dyscyplin wymaga poprawy. W kwestii pływania muszę się opływać na open water, a na rowerze kręcić jeszcze mocniej, by dziewczyny na rowerach TT nie uciekały mi tak szybko (śmiech). Ale zdecydowanie najwięcej pracy czeka mnie przy bieganiu, gdzie wciąż nie mam dużej ilości specyficznych treningów, ze względu na moją podatność na różne przeciążenia.

Jakie masz dalsze plany startowe?
Chcę się pojawić na starcie w Gdańsku oraz Suszu. Potem przyjdzie czas na drugą część sezonu.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X