Rozmowa

Adam Proń: Start w Roth da mi emocje, których nigdzie nie kupię

W trakcie przygotowań do Challenge Roth nie omijały go problemy zdrowotne. Adam Proń najpierw chorował na covid, a przed “chwilą” nabawił się zapalenia ścięgna Achillesa. Ale na starcie stanie.  

Jaki masz cel na najbliższy start w Challenge Roth?
Gdybym go miał streścić w jednym zdaniu, powiedziałbym: ”Wszystko mogę, nic nie muszę”. Kiedy się zapisywałem rok temu, celem było SUB10. To przecież dopiero czwarte moje zawody na długim dystansie, a młody już nie jestem. Po mistrzostwach świata na dystansie Ironman na wyspie Kona na Hawajach impreza w Roth jest drugą najważniejszą na długim dystansie na świecie i niemalże równie legendarną. To tutaj bite są światowe rekordy zarówno na dystansie 140,6 mili, jak i liczby kibiców dopingujących zawodników.

Czy pojawiały się jakieś problemy w trakcie przygotowań do zawodów w Roth?
Niestety w samolocie powrotnym z Mistrzostw  Świata IRONMAN w UTAH zaraziłem się COVID, który wydolnościowo cofnął mnie o 3-4 lata. Dodatkowo tydzień temu nabawiłem się kontuzji zapalenia ścięgna Achillesa. Więc luz, jaki będzie mi towarzyszył podczas tych zawodów i kompletny brak – że tak się wyrażę – autopresji, będzie unikalny. Chcę się dobrze bawić, uczestnicząc w ikonicznych zawodach, kierując się ideą Pierre’a  de Coubertin „Istotą igrzysk nie jest zwyciężać, ale wziąć udział”.

W wyniku tych problemów zdrowotnych zmieniło się Twoje podejście do samego triathlonu?
Tak, a konsekwencje „poCovidowe” tylko radyklanie przyspieszyły ten proces, ponieważ i tak uniemożliwiają mi ściganie się na moim normalnym poziomie. Oczywiście na zawodach zwykle daję z siebie wszystko, ale nie interesuje mnie już wynik. Skupiam się teraz tylko wyłącznie na konkretnym wykonaniu zadań w taki sposób, aby dawało mi to frajdę. Na własnym przykładzie wiem, że wygrywania można się nauczyć w sensie mentalnym. Oczywiście ważne jest, jak definiujemy to nasze „zwycięstwo”. Dla każdego może być to co innego, a nawet – tak jak jest  w moim przypadku – w różnych etapach przygody z TRI było i  jest to co innego.

Z jakim nastawieniem staniesz na starcie?
Właśnie w Roth chcę chłonąć te wyjątkową atmosferę i cieszyć się każdą chwilą. Przecież to, czego szukam w sporcie, to właśnie tego rodzaju emocje – coś czego niezależnie od tego, jak jesteś bogaty, nie kupisz. Po to tu jestem. Kiedyś postawiłem sobie cele, że chcę reprezentować moją Ojczyznę na zawodach na świecie, będąc w Kadrze Polski PZTri AG oraz  zakwalifikować na najbardziej wyjątkowe eventy w tym sporcie na świecie tj. Mistrzostwa Świata na Hawajach oraz na mistrzostwa Świata IM na połówce, a także na Mistrzostwa CHALLENGE THEChampionships, wziąć udział w Challenge ROTH oraz w Norseman. Polskę reprezentowałem na ME w Olsztynie oraz MŚ w Montrealu. Na wszystkie imprezy się zakwalifikowałem na niektóre z nich nawet dwukrotnie, a w ten weekend Challenge Roth.  Więc zostanie tylko Noresman, czyli Mistrzostwa Świata w triathlonie extremalnym.

Korzystając z okazji, chciałbym bardzo mocno życzyć powodzenia i dobrej zabawy wszystkim Polakom startującym w Roth. Etap przeglądania list startowych i porównywania się z innymi mentalnie na szczęście już dawno, dawno za mną, ale przeglądając media społecznościowe wiem, że będzie nas dużo na niemieckiej ziemi.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X