Rozmowa

Annah Watkinson PRO na pełnym etacie w banku

Annah Watkinson to zawodniczka z RPA. Triathlon zaczęła trenować dopiero w wieku 30 lat. Po czterech zostało zawodniczką PRO. Jest przykładem, że to sport dla każdego i w każdym wieku, a wyniki poprawiać można długo. Podczas ostatnich mistrzostw świata na Hawajach zajęła 18 miejsce. Jej trenerem jest Polak, Rafał Medak, z którym rozmawiamy o tej wyjątkowej triathlonistce.

Anna Watkinson pracuje na całym etacie w banku ABSA w Kapsztadzie. Odpowiedzialna jest za finansowanie korporacji z południa RPA. Jej dzień pracy to osiem godzin. Często wyjeżdża służbowo na jeden, dwa dni. To jednak nie przeszkadza jej trenować triathlon na najwyższym poziomie. Podczas ostatnich mistrzostw świata w Kona zajęła 18 miejsce wśród zawodniczek PRO. Jej wyniki na poszczególnych etapach:

Pływanie: 59:14

Rower: 5:05:19

Bieg: 3:16:09

Całkowity czas ze strefami zmian 9:26:03 i 18 miejsce PRO

Na Hawaje zakwalifikowała się podczas zawodów Ironman u siebie w kraju. Zajęła trzecie miejsce. Na najniższym stopniu podium stanęła także na Hawajach, w 2015 roku, w kategorii wiekowej. Jej wynik był też trzecim wśród amatorek z następującymi czasami: 

Pływanie 1:04:22

Rower: 5:29:55

Bieg: 3:29:09

Całkowity czas ze strefami zmian 10:09:52

Współpraca z polskim trenerem

Od sierpnia 2018 roku Annah współpracuje z Rafałem Medakiem. Pierwsze efekty tej pracy już widać, a jeszcze niedawno zawodniczka myślała o zakończeniu kariery. 

Alicja i Rafał Medakowie z Annah Watkinson

Czytaj także: Alicja Medak po raz dziewiąty wywalczyła slota na Hawaje

Ciekawe połączenie. Zawodniczka PRO z RPA i polski trener. Jak się spotkaliście?
Dziesięć lat temu spotkaliśmy się podczas tele-konferencji. Annah wtedy jeszcze nie zajmowała się triathlonem, a ja nie trenowałem zawodników. Pracowałem w Barclays Bank, a ona w ABSA Bank, który należał do Barclays Bank. Nasze departamenty współpracowały ze sobą i często pracowaliśmy nad tymi samymi transakcjami. Nasze kariery bankowe podążyły innymi ścieżkami, ale utrzymywaliśmy ze sobą okazyjny kontakt. Annah do dzisiaj pracuje w ABSA Bank.

To jak doszło do waszej współpracy?
Początek sezonu 2018 nie był dla niej najlepszy. Kilka przeciętnych startów, stagnacja formy. Potem nieudany start w Ironman Lanzarote gdzie skończyła jako ostatnia PRO idąc do mety. W tym samym czasie nasz wspólny kolega, którego trenowałem do londyńskiego maratonu pobiegł życiówkę i to on jej zasugerował żeby porozmawiała ze mną. Kilka dni później Annah zadzwoniła do mnie. Zastanawiała się nad zakończeniem kariery PRO. Zasugerowałem jej, aby spróbowała innego podejścia do treningów. Ponownie zadzwoniła do mnie dwa miesiące później. I wtedy już rozpoczęliśmy współpracę.  

Co zadecydowało o takim wyborze?
Annah uznała, że ktoś kto rozumie wymogi jej pracy będzie w stanie lepiej ułożyć jej trening, tak aby mogła to pogodzić. Ma tylko trzech sponsorów, którzy jedynie opłacają wyjazdy na zawody. Reszta kosztów jest na jej barkach. Woli pracować i być niezależna i poświęcać czas jaki ma na trenowanie, a nie na szukanie sponsorów. Jest to nietypowe podejście, ale jak do tej pory nieźle udaje nam się pogodzić jej pracę z treningiem.

To rzeczywiście nietypowe podejście. Ile ma czasu na obozy i starty?
Sama przyznaje, że nie jest to łatwe. Jest osobą zdyscyplinowaną w pracy i na treningu, a mimo to czasem jest jej naprawdę ciężko. W pracy nikt nie traktuje jej ulgowo. Ma ustawione priorytety, którymi są treningi, praca i jej partner, który mieszka w Johannesburgu. Spotykają się w weekendy. Udaje jej się także trochę czasu wygospodarować na spotkania ze znajomymi, ale jak sama przyznaje, tego jest już naprawdę niewiele. Z takim trybem życia wiąże się sporo wyrzeczeń, ale ona nie mówi o tym jako o wyrzeczeniach, co może się źle kojarzyć, ale jako o priorytetach. Robi to co jest jej pasją, a innymi rzeczami zajmuje się tylko kiedy ma na to czas. Trening na takim poziomie i praca na takim stanowisku nie pozostawiają wiele wolnego czasu. Ale ona nie narzeka.

Przeczytaj również: Na sukces PRO musimy jeszcze poczekać

Mieszkając w RPA nie startuje zbyt często za granicą, bo na wyjazdy do Europy czy USA nie ma czasu. Większość startów ma w RPA lub Bliskim Wschodzie. Przed Ironman RPA zrobiliśmy tylko dwutygodniowy obóz na Gran Canaria. To było w marcu, a start w kwietniu. Natomiast przed Hawajami Annah wzięła dziewięć tygodni urlopu. Sześć tygodni spędziła w St. Moritz, a trzy na Hawajach. 

Czy możesz zdradzić jakie główne zmiany wprowadziłeś w jej treningu?
Zmieniliśmy bardzo dużo. Układ treningów, liczbę jednostek, ale też położyliśmy duży nacisk na regeneracje. Wcześniej Annah często była przemęczona i pomimo, że trenowała dużo, to jej wyniki się nie poprawiały. Zmieniliśmy też pozycję na rowerze i technikę pływania, która jest bardziej naturalna dla osoby, która nie robiła tego do 30-go roku życia. 

Po jakim czasie przyszły efekty?

Pierwsze 4-5 miesięcy to stopniowe wprowadzanie zmian i adaptacja do innego podejścia do trenowania. Pierwsze oznaki, że coś się ruszyło, to był start w Bahrajnie w grudniu 2018, gdzie zajęła 5-te miejsce. Następnie był start w 70.3 RPA gdzie niespodziewanie wygrała z Emmą Palant. To było dla nas potwierdzenie, że podążamy w dobrym kierunku.

Jak zakwalifikowała się na Hawaje?
Następny start to były zawody w domu, czyli Ironman RPA na początku kwietnia. Trochę pomogły nam trudne warunki, bo mocno wiało.  Po niezłym pływaniu i mocnym rowerze zajmowała 5-te miejsce, ze stratą kilkunastu minut do najniższego stopnia podium. Jest mocna biegaczką i pokazała to na tych zawodach. Dodatkowo start przed rodakami i mocny doping pomógł wykrzesać z siebie wszystko co mogła. Maraton przebiegła w czasie 2:55 i dzięki temu wyszła na trzecie miejsce zdobywając slota na Hawaje. 

Jak przebiegały przygotowania do Hawajów?
Po zdobyciu slota Annah skoncentrowała się na pracy. W dalszym ciągu trenowała około 20 godzin tygodniowo, ale nie było czasu na obozy czy starty, aż do przyjazdu do St. Moritz. Po drodze namówiłem ją na start w Ironman 70.3 w Gdyni gdzie zajęła piąte miejsce, potem były Mistrzostwa Austrii na dystansie średnim z drugim miejscem i Mistrzostwa Świata 70.3 w Nicei, które ukończyła na 21 miejscu.

Jak oceniasz start Annah na Hawajach? Czy 18 miejsce to wszystko co można osiągnąć pracując i startując wśród zawodowców?
To był dobry start ale pozostaje spory niedosyt. Z jednej strony 18 miejsce wśród 45 zawodniczek, które musiały się zakwalifikować jest bardzo dobre, z drugiej strony mogło być lepiej. Jej czasy, z wyjątkiem pływania, które było bardzo mocne, nie do końca odzwierciedlają pracę, którą do tej pory wykonaliśmy. Nie był to start idealny. 

Co poszło nie tak?
Pod koniec roweru pojawiły się skurcze, które kosztowały ją kilka minut. Podobnie było na biegu, pomimo tego, że po rowerze nie była przemęczona nie mogła pokazać na co ją stać. Walczyła jednak do końca przesuwając się z 23-go miejsca po rowerze na 18-te. Do TOP 10 zabrakło 17 minut. Z jednej strony to może się wydawać sporo, z drugiej jest to osiągalne. Najważniejsze jest to, że Annah ścigała się z najlepszymi. Ukończenie zawodów w drugiej dziesiątce mistrzostw świata i najwyższe miejsce w historii startów kobiet z RPA na pewno cieszy, ale mierzymy wyżej. To nie jest nasze ostatnie słowo.   

Jakie macie plany na przyszłość?
Kontynuujemy założenia treningowe, pracujemy sporo nad poprawą roweru. Czeka nas sporo pracy, żeby dociągnąć do najlepszych, ale najważniejsze że Annah ciągle się poprawia. Będziemy starali się zakwalifikować jeszcze raz na Hawaje.

Watkinson kontra Jerzyk w Australii

Po Hawajach zastanawialiśmy się czy może jeszcze raz wystartować w tym roku na pełnym dystansie, z decyzją czekaliśmy dosyć długo.  Po udanym starcie w Challenge Kapsztad 3 tygodnie temu, gdzie Annah zajęła 2-gie miejsce postanowiliśmy zaryzykować.  Annah wystartuje w Ironman Busselton w Australii, już w najbliższą niedzielę 1 grudnia.  Potem będzie kilka tygodni na odpoczynek i starty w RPA. Oczywiście 70.3 RPA w styczniu i Ironman RPA pod koniec marca. Te starty zawsze będą na liście naszych głównych celów. 

Annah to zawodniczka z dużym poczuciem humoru

Czy myślisz że niedługo doczekamy się występu Polskich zawodników na Hawajach?
Poziom naszych zawodników startujących na dystansie Ironman zaczął się poprawiać i to tylko kwestia czasu, kiedy zdobędą slota. U kobiet chyba jesteśmy bliżej kwalifikacji, ale mężczyźni też idą do przodu, co było widać po wynikach Ironman Barcelona. Ewie Komander w Tallinie zabrakło niewiele ponad 2 minuty, w Cozumel około 15. To nie jest dużo. Agnieszka Jerzyk po bardzo mocnym debiucie w Roth i z takim życiorysem sportowym i wynikami na pewno ma bardzo duże szanse. Wiem, że też wystartuje w Busselton i życzę jej powodzenia.

Inne zawodniczki i zawodnicy też na pewno mocno trenują i mam nadziej, że przykład Annah motywuje i pokazuje, że można tego dokonać jeżeli się ciężko trenuje i naprawdę tego chce. Trening do Ironmana nie jest łatwy, wymaga poświęceń czy raczej wyborów i nie każdy jest w stanie to zaakceptować, ale można i to nie tylko na poziomie amatora ale też PRO.

Rozmawiał Marcin Dybuk, TriathlonLife.pl
foto materiały prywatne Annah Watkinson

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button
X