Rozmowa

To cudowne uczucie stanąć w Bahrajnie na podium z rodaczką

Stanęłaś na drugim miejscu w Bahrajnie, na trzecim była Asia. Jakie to uczucie, tak daleko od domu stanąć na podium z rodaczką?
Przed startem rozmawiałyśmy z Joanną,  że byłoby ekstra zrobić „polskie podium”. I udało się! Mimo tego, że jesteśmy rywalkami, to kibicowałam Joannie. Na międzynarodowych imprezach to mega uczucie, kiedy w czołówce jesteś z rodaczką. W dodatku obie zdobyłyśmy kwalifikacje na mistrzostwa świata we Francji.

Powiedź coś o sobie. Od kiedy trenujesz?
Trenuję odkąd byłam dzieckiem. Na początku pływałam przez sześć lat. Później zaczęłam biegać, dzięki czemu udało mi się wylecieć na stypendium do Stanów Zjednoczonych. I to właśnie w USA spróbowałam sił w triathlonie. Totalnie zakochałam się w tym sporcie.

 

 

A od kiedy mieszkasz w Dubaju?
W Dubaju mieszkam od 2012 roku. Zawsze marzyłam o podróżowaniu. Znalazłam pracę jako stewardesa w liniach lotniczych Emirates. Niestety, połączenie latania z triathlonem jest trudne. Wieczne zmiany czasowe, nieregularne godziny pracy, zarwane noce. To wszystko czego sportowiec powinien unikać. Nie jest łatwo.

A jak wygląda zainteresowanie triathlonem w Dubaju?
Szczerze mówiąc, to byłam zaskoczona. Zainteresowanie triathlonem w Dubaju jest bardzo duże. Poza miastem wybudowano 85 kilometrów trasy rowerowej. Nie ma sygnalizacji świetlnej, która zmusza do zatrzymywania się. Nie ma samochodów. Jest bezpiecznie. Najgorsze co może się przytrafić to burza piaskowa. Mamy też dostęp do Zatoki Perskiej, gdzie woda najczęściej jest spokojna. Idealne warunki do treningów na wodach otwartych. Jedyna wada to trwające 3-4 miesiące lato i temperatury dochodzące do 50 stopni Celsjusza. Pozostała cześć roku jest ekstra pogoda. Zawsze słonecznie. W sezonie, od października do marca prawie co weekend są organizowane zawody, na których zawsze panuje świetna atmosfera.

Bahrajn drugie miejsce, na Filipinach trzecie, w Dubaju piąte. Jaki był ten sezon dla Ciebie?
Dużo radości przyniósł mi ten sezon. Mimo tego, że jestem nowa na tym dystansie, to udało  się stanąć dwa razy na podium i zdobyć  kwalifikacje na mistrzostwa świata.  To było niesamowita przygoda.

Jakie plany na przyszłość?
Chciałabym jeszcze przez dwa-trzy lata polatać. Jest kilka miejsce, które chciałabym odwiedzić. Kolejny krok zawodowy, to założenie wspólnie z mężem biznesu.  

W jakiej dyscyplinie czujesz się najmocniej, a w jakiej najsłabiej?
Biegałam przez większość życia,  także w tym czuje się najmocniej. Zresztą tej dyscyplinie poświęcam najwięcej czasu. Kiedy podróżuję nie mogę zabrać ze sobą roweru i nie zawsze mam dostęp do basenu. Pierwszą rzeczą, jaką zawszę pakuję do walizki, są buty do biegania. Zawsze staram się odkrywać nowe miejsca, szczególnie podczas długiego wybiegania. Najsłabiej czuję się na rowerze. W tej dyscyplinie mam najmniejsze doświadczenie.

Czy masz jakiś długoterminowy plan, cel – marzenie sportowe?
Myślę,  że każdy sport niesie ze sobą cele i marzenia. To jest nasza motywacja, żeby wstać o 5 rano z łóżka na trening. Moim planem długoterminowym jest wystartowanie na pełnym dystansie. Do tej pory nie miałam jeszcze odwagi. A marzeniem jest zakwalifikowanie się na Mistrzostwa Świata w Kona, Hawaje.

Marcin Dybuk
Foto materiały prywatne

Ps. Już niebawem rozmowa z drugą z bohaterek polskiego podium w Bahrajnie – Joanną Krawiec

 

Czytaj także:

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close