Rozmowa

Alicja Ulatowska: Tego sezonu może nie być

Mieszka i trenuje w Hiszpanii. Trudności związane z pandemią koronawirusa jej też nie ominęły. Alicja Ulatowska nie jest pewna czy sezon 2020 w ogóle będzie. Mimo to stara się w domowych warunkach budować formę.

Jak przebiegały przygotowania do sezonu 2020 do pandemii koronawirusa?
Przed wybuchem pandemii bardzo dobrze. Szykowałam się do Pucharów Świata, które były zawarte w planie PZTri , aby walczyć o nową flagę na igrzyska olimpijskie. Zaczęłam współpracę z On The Right Foot Lab, firmą specjalizującą się w biomechanice. Dzięki temu mój sposób poruszania się, wykonywania różnych ćwiczeń, stawiania stóp został opracowany bardzo dokładnie. Wiem, nad czym muszę popracować, aby lepiej biegać. Otrzymałam wkładki do butów i czuję się świetnie.

A jak w obecnej sytuacji wygląda u Ciebie realizacja planu?
Realizuję zawsze cały plan tak, jak jest rozpisany przez trenera. Nawet teraz gdy treningi są naprawdę ograniczone do minimum to i tak realizuje wszystkie jednostki. Z trenerem Luisem stworzyliśmy tak zgrany team, że wiemy, co trzeba zmieniać. Nie trzymam się sztywno jednego planu i czekam na następny. Treningi są czasem edytowane z dnia na dzień w zależności od samopoczucia, czy na przykład aktualnej sytuacji z pandemią.

Patrząc na obecną sytuację, jakie są Twoje odczucia odnośnie tego sezonu?
Mam nadzieje, że się mylę, ale niestety myślę, że sezonu nie będzie. Sytuacja jest kiepska. Naprawdę potrzeba sporo czasu, aby wszystko wróciło do normy. Mimo wszystko robię to, co jest możliwe do wykonania. Zwykle zawody są czymś, do czego głównie się szykuje. Jednak chcę się dalej rozwijać, dlatego bez startów na horyzoncie nie zwalniam tempa. Każdy trening wykonuję tak, jakby on miał wielki wpływ na moją sportową przyszłość.

ulatowska

Zobacz też:

Marcin Ławicki: Ten sezon będzie inny od wszystkich

Rozprzestrzeniający się koronawirus nie ominął też Hiszpanii. Jak wygląda sytuacja z Twojej perspektywy?
W Hiszpanii sytuacja jest tragiczna. W samym regionie Madrytu zarażonych jest około 16 razy więcej osób, niż w całej Polsce. Rząd wprowadził całkowity zakaz wychodzenia z domów, a złamanie obligatoryjnej kwarantanny grozi wysokimi grzywnami. Oczywiście wyjątkiem jest przemieszczanie się do pracy, aptek, czy sklepów. Wiem, że w Polsce zawodnicy mogą trenować na zewnątrz, tutaj absolutnie nie. Cały rozwój sytuacji i koronanwirusa zmienił totalnie wszystko. Rankingi ITU zostały zamrożone do końca kwietnia. Nie wiem, co będzie dalej. Musimy czekać.

W których zawodach miałaś zamiar wziąć udział?
Byłam zgłoszona na Puchary Świata zarówno w marcu i w kwietniu, podążając zgodnie z planem PZtri walki o nową flagę na Igrzyska Olimpijskie. Zmiany są takie, że nie ma startów.  Więc nie wiem, co będzie dalej. Ciężko jest w ogóle cokolwiek spekulować.

Z jakimi musisz zmagać się utrudnieniami treningowymi?
Pomijając zamknięte baseny, co jest teraz wszędzie praktycznie normalną sytuacją, to w Hiszpanii jest zakaz spędzania czasu poza domem. Wszystkie aktywności wykonuję w domu.

Czy przed pandemią wyjeżdżałaś na jakieś zgrupowania?
Nie. Cały czas trenowałam w Guadalajarze, ale grudniu i styczniu przebywałam w Polsce. Spędziłam czas z rodziną, ale nie przestawałam trenować. Chodziłam sobie na moją ulubioną siłownie Xtreme Fitness w Pawłowicach, gdzie mieszkam. Nawiązałam z tą siłownią współpracę. Stworzyliśmy ciekawy projekt, który możecie zobaczyć na moich social mediach Alice in Triathlonland. Następnie poleciałam do Hiszpanii, aby szykować formę na sezon.

Niedawno dołączyłaś do hiszpańskiego klubu Isbilya Slooppy Joe’s. Jak doszło do tej współpracy?
W trakcie negocjowania kontraktu z moim poprzednim klubem rozmawialiśmy z jedną z zawodniczek z Isbilya oraz trenerem. Odpowiadały mi warunki i kalendarz startów. Dlatego zdecydowałam się do nich dołączyć.

Jakie masz oczekiwania wobec współpracy z tym klubem?
Głównym moim celem jest zarobek, abym nie musiała się martwić o trenowanie w Hiszpanii.

ulatowska

Zajrzyj do:

Piotr Ławicki: Plan startowy do kosza

Dlaczego zdecydowałaś się do dołączenia do Isbilya Slooppy Joe’s?
W poprzednim sezonie reprezentowałam klub Tripentas Terra de Lugo, który nastawiony jest głównie na ściganie się w duathlonach. W Isbilya większe zainteresowanie jest triathlonem.  Więc to był pierwszy powód. Duathlony są spoko, ale wolę ścigać się w triathlonie.

Czym różnią się tegoroczne przygotowania od tych z poprzedniego roku, oczywiście mając na uwadze też obecną pandemię?
Początkowo szykowałam się do startów, aby walczyć o nową flagę na IO. Jednak teraz przez niespodziewany atak pandemii koronawirusa i całkowity zakaz wychodzenia z domu w moim przypadku, gdyż jestem w Hiszpanii, zmiana jest drastyczna, czyli brak pływania, biegu, normalnych przygotowań. Nie wiadomo, jak potoczy się dalej sytuacja. Przed epidemią wpadały fajne jednostki np. treningi zakładkowe na basenie z trenażerem i nowiutką pianką HUUB. Zaczynam za tym tęsknić. Dla zainteresowanych, na Instagramie TGU Sport zaczęłam prowadzić treningi LIVE na trenażerach. Obserwując TGU Sport, można dowiedzieć się, kiedy takie sesje się odbywają i jak wygląda trening.

Jakie wyciągnęłaś wnioski po sezonie 2019?
Muszę słuchać uważniej własnego organizmu. Jednak przede wszystkim wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych i jak coś zrobiłam raz, to mogę to powtórzyć. I oczywiście, że muszę ciężej pracować, żeby nie tylko coś powtórzyć, ale sprawić, aby było lepiej. Bardzo dużo się nauczyłam o sobie w tym czasie.

W zeszłym roku startowałaś aż 25 razy. Czy z perspektywy czasu to był dobry pomysł?
Wiem, to było trochę szaleństwo, ale całkiem pozytywne szaleństwo. W sumie 27 startów, ale dlatego, że zaczęłam bardzo wcześnie już w lutym. Startowałam, aby utrzymać się w Hiszpanii, ze względów zarobkowych. Trwało to 10 miesięcy, plus podróże. No padłam na końcu, ale z wielką satysfakcją. W tym sezonie chciałam zrobić mniej startów, ale lepiej jakościowo. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja i czy będzie dane nam się ścigać.

W sezonie 2019 miałaś też problemy sprzętowe. Jak obecnie wygląda sytuacja w tym aspekcie?
Tak, miałam problemy z rowerem. Przy wsparciu Polskiego Związku i sklepu KM Sport z Zielonej Góry, otrzymałam nowego TREKA Madonne, piękną i porządną maszynę z najwyższej półki. Martwi mnie jednak, że wiele portali społecznościowych wrzuca wszystkich triathlonistów do jednego „worka’’. Przez to ciężko jest rozróżnić, czym jest naprawdę dobry wynik sportowy. Utrudnia to uzyskanie uznania sponsorów wśród zawodników pro, dlatego, że nie wiadomo kto jest zawodowcem. Sprzętowo też wspiera mnie teraz Maciej Żywek z Tripower. Dodatkowo jestem szczęśliwa, że kontynuuję pracę z firmą OTE Sports, specjalizującą się w odżywkach sportowych, które są totalnie naturalne i wolne od szkodliwych składników.

Jakie masz cele na ten rok startowy, jeśli dojdzie do skutku?
Na pewno być szybszą zawodniczką. Chciałabym się nieustannie rozwijać, pozyskiwać nowych sponsorów i cieszyć się każdą minutą mojej sportowej kariery. Chciałabym również wystartować w Super League Triathlon w Poznaniu i walczyć o kwalifikację do Championships Series.

Które zawody traktujesz jako najważniejsze w tym sezonie?
Mistrzostwa świata, mistrzostwa Europy. Wszystko teraz zależy od wirusa.

Jaki będzie dla Ciebie pod względem sportowym 2020 rok?
Na pewno będzie ekstra. Dołączyłam także do beneficjentów TEAM100. W końcu robię to, co kocham. Jestem za to ogromnie wdzięczna wszechświatu i wszystkim moim sponsorom, którzy mnie przy tym wspierają. Życzę wszystkim dużo zdrowia i ostrożności w tym momencie. Uważajcie na siebie i zostańcie w domu nie, aby pomóc sobie, ale wszystkim tym, którzy pracują bez wytchnienia, aby pokonać pandemię. Dziękuję!

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button
X