Rozmowa

Piotr Młynarczyk pierwszym Polakiem na mecie 5-krotnego Ironmana

Na co dzień jest informatykiem. Triathlonem zajmuje się od dwóch lat. Z każdym ukończonym dystansem szuka dłuższego. Jego marzeniem jest ukończenie m.in. 10-krotnego Ironmana, a trenerem Robert Karaś.

Co sprawiło, że spróbowałeś sił w triathlonie?
Lubię wyzwania. Już dawna myślałem o triathlonie, jako czymś wyjątkowym oraz łączącym różne dyscypliny sportu. Chciałem sprawdzić siły w tego typu sportach wytrzymałościowych. Każda z dyscyplin wykonana osobno wydaję się dość łatwa. Jednak ich kombinacja oraz dystanse sprawiają, że jest to dość wymagający sport. To właśnie w triathlonie cenie najbardziej.

Od czego zacząłeś przygodę w tym sporcie?
Przygodę z triathlonem zacząłem na dystansie 1/4IM w Warszawie (5150). Miesiąc przed zawodami kupiłem pierwszy rower szosowy. Dopiero pół roku temu dowiedziałem się, że mój pierwszy zakup był rowerem juniorskim. Mimo wszystko udało mi się ukończyć pierwsze zawody. Później spróbowałem sił na 1/2IM w Szczecinie, a następnie zaliczyłem start w Gdyni. Po trzech miesiącach zrobiłem pierwszego pełnego Ironmana w Malborku.

Jak zapamiętałeś pierwsze zawody?
To była wielka przygoda. To było moje pierwsze pływanie w piance na wodach otwartych. Startowało wtedy wielu zawodników. W oczekiwaniu na start w wodzie, to już z niej wyciągano dwóch zawodników PRO. To mnie lekko przeraziło. Ten dystans 1500 metrów wydawał się długi. Tym bardziej, że pływanie do tej pory sprawia mi najwięcej problemów. Po wejściu na rower, skupiłem się na dotarciu do części biegowej. Ta ostatnia część jest moją najmocniejszą stroną. Zawody wspominam ogólnie pozytywnie. Zainspirowały mnie one to kontynuowania tej przygody i przedłużania dystansów.

Jakimi dyscyplinami zajmowałeś się przed triathlonem?
W dzieciństwie trenowałem piłkę nożną. W pewnym momencie byłem w grupach młodzieżowych lokalnych klubów piłkarskich. Ta przygoda trwała do ukończenia szkoły podstawowej. Nie miałem poważnej styczności z żadną z tych trzech dyscyplin. Po prostu wstałem z kanapy i rozpocząłem przygotowania, bo uznałem, że coś trzeba zrobić ze swoim życiem.

Skąd wziął się pomysł na próbę ukończenia pięciokrotnego Ironmana?
Te wszystkie trzy dystanse, które po kolei zaliczałem, wydawały się krótkie. Wbiegałem na metę rozczarowany, że to koniec dystansu. Po roku przygody z triathlonem, postanowiłem spróbować sił w podwójnym Ironmanie. Było to rok temu, podczas Pucharu Świata na Litwie. Wtedy zająłem 3 miejsce w kategorii wiekowej. Był to krok do Ultra Triathlonu.

Jak wyglądały przygotowania do Ultra Triathlon Quintuple?
Treningi wyglądały podobnie do tych, przygotowujących mnie do dystansu podwójnego Ironmana. Cały plan przygotowawczy mam rozpisany przez obecnego trenera Roberta Karasia. Treningi odbywają się w różnych mikro cyklach. Trzy tygodnie intensywnej pracy, a potem luźniejsze siedem dni. W tym czasie odbywa się regeneracja, treningi o mniejszej intensywności oraz testy sprawnościowe. W tych mocnych okresach odbywam 20-25 godzin treningowych tygodniowo. Plan jest realizowany niezależnie od pór roku oraz warunków. Trening po prostu musi się odbyć.

Jak wygląda przygotowanie logistyczne do takiego dystansu przed oraz w trakcie zawodów?
Wymaga to wielu przygotowań. Dużą rolę odgrywają możliwości finansowe. Trzeba mieć dużo sprzętu oraz ekipę wspomagającą. Zazwyczaj zespół liczy 2-5 osób. Wsparcie jest nieodłącznym elementem rywalizacji na takich dystansach. W moim wypadku całą ekipę tworzyła żona Tatiana. Pomagała mi z jedzeniem, uzupełniała bidony oraz mnie motywowała. Bez wątpienia wzorowo się spisała. Zastąpiła całą ekipę. Bez niej ukończenie tych zawodów byłoby niemożliwe.

Ile sprzętu potrzeba przy tak długim dystansie?
Na pewno trzeba mieć przynajmniej jeden rower, zapasowe koła, piankę triathlonową oraz i co najmniej dwie sprawdzone pary butów biegowych. Warto mieć też przygotowaną odpowiednią dietę, aby dostarczyć wystarczająco dużo energii organizmowi. Jest to niezbędne, aby myśleć o ukończeniu takich dystansów.

Jak wyglądało Twoje zaopatrzenie?
Miałem ze sobą jeden rower triathlonowy z bardzo dobrymi kołami startowymi (wypożyczonymi od firmy Olimpus.pl) oraz dwa koła zapasowe, które często są niezbędne. Do tego miałem masę drobnego sprzętu m.in.; zapasowe dętki, ubrania rowerowe oraz biegowe. Trzeba być przygotowanym na każde warunki. Bo w nocy może nastąpić ochłodzenie do zaledwie kilku stopni. W sumie zebrało się kilka skrzynek tego całego zaopatrzenia oraz jedzenia wraz ze środkami medycznymi np. maści.

Ukończył jako pierwszy Polak, ale nie jest najlepszy

Ukończyłeś, jako pierwszy Polak dystans 5- krotnego Ironmana, choć nie z najlepszym czasem. To jak wygląda sytuacja?
Jestem pierwszym Polakiem, który ukończył ten dystans, a dokładnie przekroczył metę, jako pierwszy Polak. Drugi wbiegł na metę Damian Lewandowski. Jednak on wystartował w drugiej fali (16 godzin później). Pokonał ten dystans w krótszym czasie ode mnie, ustanawiając tym samym rekord Polski. Przyznam, że niekiedy łatwiej jest kontrolować czas, wiedząc, jak radzą sobie Twoi rywale.

Jak wspominasz te zawody?
To było moje pierwsze podejście do ukończenia 5-krotnego Ironmana. Wiedziałem, że żaden Polak wcześniej tego nie dokonał. Chciałem powalczyć, aby ten Ultra Triathlon ukończyć jako pierwszy. Nawet wypadek nie pokrzyżował moich planów, ale uniemożliwił uzyskanie jeszcze lepszego czasu. Los zweryfikował założenia.

Jak doszło do wypadku?
To było na około 20 kilometrze jazdy na rowerze. Część kolarska odbywała się na pętli o długości 2,7 kilometra. Był na niej kilometrowy podjazd. Podczas zjazdu na ostrym łuku ściągnęło mi tylne koło. Odbiło się od krawężnika. Przeleciałem przez kierownice i stłukłem sobie bark. Dość mocno się poobijałem. Zniszczyłem przy okazji manetkę na rowerze oraz tylne koło. Aby móc kontynuować jazdę, musiałem wymienić koło oraz skleić taśmą manetkę do zmiany przerzutek. W tym celu udało się dojechać do punktu wsparcia (supportu). Potem mogłem dalej skupić się na starcie. Na etapie biegowym odzywał się bolący bark. W celu zmniejszenia bólu większość trasy musiałem biec z jedną ręką z tyłu. Poddanie się nie wchodziło w grę. Musiałem dobiec do końca.

Co czułeś przekraczając linię mety?
Byłem szczęśliwy, że udało się ukończyć te zawody. Czułem dość duży ból nóg. Cieszyłem się, że będę mógł więcej czasu poświęcić na regenerację oraz wyspać się. Potem przyszły do głowy myśli odnośnie kolejnych startów. Jak można jeszcze sprawdzić swoje możliwości. Myślę, że nie poprzestanę na tym 5-krotnym Ironmanie.

Czym się zawodowo zajmuje pierwszy Polak w historii, który ukończył 5-krotnego Ironmana?
Z zawodu jestem informatykiem, specjalistą IT. Pracuje dla jednej z największych korporacji (Tieto) w Szczecinie. Pracuje 8-10 godzin dziennie oraz często w weekendy. Próbuje pogodzić życie zawodowe rodzinne oraz sportowe.

W jaki sposób udaje się Tobie to wszystko godzić?
Wstaje o czwartej rano. Robię trening biegowy lub pływacki. Potem pracuje. Po południu odbywa się kolejna jednostka treningowa. Zazwyczaj mam dwa treningi dziennie. Wymaga to dobrej organizacji czasu. Jednak odbija się to na śnie. Zazwyczaj śpię 4-5 godzin dziennie. Wiem, że muszę popracować nad regeneracją. Ten element trochę szwankuje.

Czy rodzina Ciebie wspiera w realizowaniu tej sportowej pasji?
Czasami występują sytuacje konfliktowe ze względu na życie w ciągłym biegu. Ale rodzina bardzo mnie wspiera. Moja żona jest bardzo wyrozumiała. Sama też trenuje. Startuje w biegach przeszkodowych (OCR), typu Runmageddon. Czasami razem realizujemy treningi biegowe.

Namawiasz żonę na debiut w triathlonie?
Powoli się szykuje. Podobnie, jak ja największe obawy ma co do pływania. Może to kwestia czasu, że się przełamie. Czas pokaże.

Planujesz teraz wypoczynek czy już kolejne starty?
Za pięć tygodni mam zaplanowany start na Mistrzostwach Świata na Litwie w podwójnym Ironmanie. To będzie już mój trzeci start na tym dystansie. Będzie to ciekawa oraz duża impreza. Może zostaną ustanowione nowe rekordy.

Co jest Twoim kolejnym triathlonowym celem?
Moim marzeniem jest wystartowanie na dystansie 10-krotnego Ironmana. Wiem, jednak, że jest to bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Sam start to koszt około 10 tysięcy złotych. Do tego trzeba doliczyć koszty logistyczne, czyli co najmniej drugie tyle. Niestety marzenia kosztują, ale warto marzyć i dążyć do celu.

Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Czytaj także:

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close