Rozmowa

Na sukcesy PRO jeszcze musimy poczekać!

Michał Niewiadomski, założyciel marki KM Sport, która od kilku lat wspiera polskich zawodników. Jako sponsor przygląda się rodzimemu triathlonowi i jak sam przyznaje, nie ma zbyt dobrego zdania na jego temat. A dlaczego? Tego dowiecie się z rozmowy TriathlonLife.pl

Marcin Dybuk: Jesteś sponsorem Łukasza Kalaszczyńskiego, który podczas mistrzostw Polski na dystansie długim w Malborku w 2019 roku wywalczył złoty medal. Jego czas jest obecnie piątym na liście najlepszych wyników. To drugie Wasze podejście do współpracy. Jak do tego doszło i jak oceniasz obecną sytuację?

Michał Niewiadomoski: Wspierałem Łukasza już w 2016 roku, który według mojej oceny był jego przełomowym sezonem przede wszystkim pod względem wyników sportowych oraz rozpoznawalności w polskim triathlonie. Niestety nie udało nam się zdobyć mistrzostwa Polski na połówce w Sierakowie, gdzie był faworytem, jednak kontuzja wykluczyła Łukasza z gry o medale. Zakończenie sezonu 2016 było dla mnie trudne, ponieważ rozstaliśmy się w napiętej atmosferze związanej z jego przystąpieniem do GVT BMC.

Pomógł Kalaszczyńskiemu w trudnej sytuacji

Postanowiłem wycofać się na jakiś czas ze sponsoringu, aż do momentu, w którym Łukasz potrzebował sprzętu po niefortunnym wypadku podczas Ironman 70.3 Gdynia w 2018 roku. Pomimo reprezentowania sponsora z innej branży postanowiłem użyczyć Łukaszowi sprzęt, aby mógł spokojnie dokończyć sezon. Wydawało mi się to takie normalne, taki ludzki gest życzliwości. Po sezonie spotkaliśmy się, aby spróbować ponownie. Wiele osób twierdziło, że to błąd, ale zawsze wierzyłem w możliwości Łukasza, dlatego się cieszę, że mogłem dołożyć cegiełkę do sukcesu jakim było mistrzostwo Polski na długim dystansie w Malborku. Aktualnie szykujemy się do sezonu 2020, w którym skupiamy się wyłącznie na długim dystansie i walce o kwalifikację na Kona w przeciągu dwóch najbliższych lat.

Współpracujesz jako sponsor lub współpracowałeś z kilkoma zawodnikami i zawodniczkami, które zaliczają się do polskiej czołówki lub były nadzieją na takową. Ale patrząc na zmiany, które następowały, to widać, że sytuacja jest dynamiczna. Dlaczego tak się dzieje? Ty jesteś niecierpliwy, czy sportowcy z którymi współpracowałeś zawiedli?

Chciałbym napisać, że jestem niecierpliwy, jednak z perspektywy ostatnich dwóch lat stwierdzam, że nasze środowisko zawodników PRO w Polsce ma za dobrze pod względem prezentowanego poziomu. Oczekiwania niektórych zawodników są zbyt wysokie, a osiągane wyniki zbyt niskie. Poza tym jako sponsor staram się wspierać zawodników na dobre i na złe, jednak czasami widziałem tylko roszczenia i pretensje, które nie pomagały w budowaniu relacji. Pamiętajmy, że triathlon to niszowy sport, uprawiają go głównie amatorzy, a zawodowy można śmiało powiedzieć prawie nie istnieje. Na pewno ulegnie to zmianie, ale musimy poczekać jeszcze z kilka dobrych lat.

Łukasz Kalaszczyński w ciągu dwóch lat chce zdobyć slota na Hawaje!

Obserwujesz polski rynek triathlonu od dłuższego czasu. Jak oceniasz tak duży wzrost zainteresowania tym sportem w Polsce?

Z roku na rok coraz więcej osób rozpoczyna przygodę z triathlonem amatorskim. Widać to po statystykach z imprez krajowych. Wzrost zainteresowania jest przede wszystkim podyktowany trudnością tej dyscypliny. W Polsce mamy bum na coraz bardziej ekstremalne dyscypliny pod względem eksploatacji własnego ciała, a takowym jest triathlon. Drugim powodem wzrostu dyscypliny jest po prostu moda na triathlon. W pewnych kręgach jego uprawianie jest w pewnym sensie lansem. 

Amatorów z roku na rok mamy coraz lepszych. Podczas ostatnich mistrzostw świata w Nicei dwoje z nich zajęło piąte miejsce, a jeden siódme w kategorii wiekowej. To Twoim zdaniem dobry wynik?

Cieszy mnie fakt, że poziom sportowy amatorów w Polsce z roku na rok jest coraz wyższy. Aktualne wyniki najlepszych AG na popularnej połówce nie były jeszcze możliwe do osiągnięcia przez naszych zawodowców 5 lat temu, co świadczy tylko o wysokim poziomie. Jednak musimy wiedzieć, że te wyniki nie biorą się z powietrza. Najlepsi amatorzy w kraju mają dużo większe zaplecze do treningu niż większość zawodników PRO.

Niestety, żaden z zawodników PRO w ostatnich latach na imprezie rangi mistrzowskiej nawet nie otarł się o pierwszą dziesiątkę. Z czego Twoim zdaniem to wynika?

Przede wszystkim przygotowanie, większość zawodników PRO w naszym kraju ma mniejsze budżety niż najlepsi amatorzy, którzy nie muszą się martwić o kwestie zapewnienia bytu rodzinie itd. Musimy poczekać jeszcze chwilę z naszymi zawodnikami PRO, aby osiągali wyniki na imprezach rangi mistrzowskich. Czym większa popularność dyscypliny wśród amatorów tym większe możliwości pozyskiwania sponsorów dla zawodowców. Wniosek jest prosty, musimy inwestować coraz więcej w triathlon, a zapewniam, że wyniki same przyjdą.

Dlaczego kobiety mają lepsze wyniki?

Trochę lepiej wygląda sytuacja wśród zawodniczek PRO. Jest Agnieszka Jerzyk, Ewa Komander, Małgorzata Otworowska, które mają realne szanse walczyć na dystansach długich. Jak myślisz czy to tylko kwestia większej rywalizacji wśród mężczyzn i wyższego poziomu, czy jednak problem tkwi gdzie indziej?

Sport kobiecy to inna bajka, nie chciałbym umniejszać osiągnięć naszych polskich triathlonistek, ale jednak konkurencja u mężczyzn jest dużo większa. Świadczy o tym liczba zawodników na listach startowych. W triathlonie startuje kilkakrotnie więcej mężczyzn niż kobiet. Nie dotyczy to tylko triathlonu, ale całego zawodowego sportu. Druga sprawa to poziom sportowy, różnice czasowe pomiędzy najlepszymi mężczyznami są często niewielkie, a wśród kobiet te różnice są dużo większe.

Zawodnicy często twierdzą, że gdyby mieli sponsora to łatwiej byłoby osiągnąć im sukces. Czy zgadzasz się z takim stwierdzeniem?

Tak, zgadzam się w 100%, bo sukcesowi trzeba pomóc. Jednak bez ciężkiej pracy tego nie osiągniemy. Ale nie mam wątpliwości, że wystarczające zaplecze sprzętowe, treningowe oraz finansowe pomaga w osiągnięciu wysokiego poziomu sportowego.

Odwróćmy sytuację. Jakie zawodnika, zawodniczki potrzebowałbyś Ty, aby móc powiedzieć, że masz, macie realne szanse na sukces?

Wszystko zależy, czy mówimy o sukcesie za rok czy pięć lat, ponieważ jest to bardziej kwestia stawianych celów. Na kolejne dwa lata mam zawodników, którzy zrealizują założone cele, ale jeżeli mówimy o światowym poziomie, to musimy poczekać między 5-10 lat. Tacy zawodnicy już są, tylko muszą się odpowiednio rozwijać. „Papiery” na wyniki mają. Poprzez odpowiedni rozwój, wsparcie trenerskie oraz sponsorskie jest szansa, że w przeciągu dekady doczekamy się zawodnika na dystansie olimpijskim, który będzie miał wyniki na poziomie TOP 10.

Jako Prezes PZTri postawiłbym na młodzież…

Gdybyś został prezesem związku triathlonu, to od czego zacząłbyś zmiany w polskim triathlonie?

Przede wszystkim przestałbym wydawać środki na „emerytowanych” zawodników. Poza tym musimy oddzielić triathlon olimpijski od komercyjnego, a dobrze wiemy, że związek wydaje pieniądze wyłącznie na triathlon olimpijski. Bądźmy szczerzy, żaden z aktualnych mistrzów Polski na dystansie sprinterskim/olimpijskim nie ma szans na osiągnięcie większego sukcesu. Musimy poczekać na młodsze pokolenie, które według mnie jest teraz kluczowe, dlatego postawiłbym na rozwój młodzieży. W tej właśnie młodzieży są jednostki, które powalczą w przyszłości na igrzyskach. Poza tym nie potrzebujemy trenerów spoza kraju. Mamy specjalistów w Polsce, którzy są w stanie poprowadzić naszą młodzież do przynajmniej europejskiego poziomu.

Rozmawiał Marcin Dybuk, TriathlonLife.pl
foto materiały prywatne Michał Niewiadomoski

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close