Rozmowa

Mateusz Janiszewski. Pierwszy Polak na świece

– Historia z Mateuszem zaczęła się kilka lat temu, kiedy przyszedł na siłownię zrzucić zbędne kilogramy – mówi Mariusz Olejniczak, najszybszy Polak na Hawajach. – A tych nazbierało się sporo. Ważył około 110 kg. Zaczął od diety. Następnie pokazałem mu kilka maszyn cardio z czego bieżnia mechaniczna spodobała się mu najbardziej. Po kilku miesiącach namówiłem go na start w zawodach na 5, a następnie 10 km i tak się zaczęło. W okresie letnim prowadziłem grupowe zajęcia biegowe, gdzie robiliśmy dużo techniki kroku i ćwiczenia na plotkach. Mateusz zdecydowanie poprawił technikę i ekonomikę ruchu. W 2015 zrobił pierwszy maraton z czasem 3.30h, a w kolejnym sezonie złamał już magiczne 3h. Waga spadła do ok 80 kg. Ze względu na jego pracę, taksówkarza i nieprzespane weekendy jego trening wygląda zupełnie inaczej niż 90% biegaczy. Jednak upór i determinacja pomogła w osiągnięciu założonych celi. W tej chwili po ostatnim maratonie w Nowym Jorku Mateusz jest w fazie off do końca roku. Jednak nadal się rusza. Dużo pływa co może oznaczać, że zadebiutuje w przyszłym sezonie w triathlonie.

Tyle komentarza trenera. A co na to sam zawodnik?
Można powiedzieć, że tak bardziej serio i systematycznie zacząłem biegać 4 lata temu – mówi Mateusz Janiszewski. – Wcześniej także biegałem, ale tylko i wyłącznie po to, aby zbijać wagę lub ją utrzymywać. W 2014 roku na siłowni, do której uczęszczałem poznałem Mariusza Olejniczaka i to on widząc, że często biegam w pobliskim parku powiedział, że skoro lubię biegać, to powinienem zapisać się na jakiekolwiek zawody, aby bieganie mi się nie znudziło. Posłuchałem go. Po ukończeniu pierwszego biegu na 5 kilometrów wiedziałem, że to jest to, co nakręca człowieka do działania. Adrenalina, endorfiny, rywalizacja i to niesamowite uczucie, gdy przekraczasz linię mety. Następnie przyszła pora na coraz dłuższe dystanse oraz w październiku 2015 roku na pierwszy w życiu maraton – w Dublinie.

 

Jak wygląda Twój trening?
Biegam 6 razy w tygodniu. W okresach przygotowawczych do maratonów zdarzają się i tygodnie z 7 dniami treningowymi, bądź 2 treningami w ciągu jednego dnia.

Skąd pomysł na zdobycie korony maratonów w ciągu roku?
Pomysł na ukończenie World Maraton Majors narodził się pod koniec 2016 roku. W momencie poszukiwania kolejnej destynacji maratońskiej natrafiłem na artykuł o WMM i stwierdziłem, że fajnie było by ukończyć tą serię. Najlepiej najszybciej jak się da. Nie należę do cierpliwych osób – śmiech.

Sprawdziłem dokładnie i okazało się, że dotychczas żaden Polak nie zrobił tego w przeciągu jednego roku. To jeszcze bardziej mnie zmotywowało.

Postanowiłem , że jeżeli na najbliższym maratonie (Sevilla, luty 2017) uda mi się wywalczyć czas kwalifikujący do trzech z tych sześciu maratonów ( Boston, Chicago, Nowy Jork) to mam szansę tego dokonać. Z pozostałymi trzema Tokyo, Londyn i Berlin jakoś sobie poradzę. Udało się i od tego momentu rozpoczął się bardzo długi, żmudny proces logistyczny, tak aby mój plan wypalił w 2018 roku.

 

 

Z jakimi problemami borykałeś się podczas przygotowań w walce o koronę?
Największym problemem było chyba utrzymywanie siebie w możliwie najlepszej kondycji fizycznej. Grafik tych sześciu maratonów jest napięty i kiedy na przykład między Tokyo, a Bostonem był rozsądny czas siedmiu tygodni na regenerację i powrót do formy, to między kolejnym maratonem w Londynie było to tylko sześć dni. Do tego zmiana strefy czasowej, długie loty. Duże różnice w warunkach atmosferycznych. W Bostonie 16 kwietnia 2 stopnie Celsjusza i deszcz ze śniegiem, który nie ustąpił nawet na chwilę. To były najgorsze warunki w historii tego maratonu. W Londynie dla odmiany biegłem w najcieplejszym od 30 lat.  22 kwietnia było 25 stopni Celsjusza. Pełne słońce. Ponadto po moim najszybszym maratonie w Berlinie pojawiły się efekty przeciążeń Achillesa. Kontuzja ta przeszkodziła w ukończeniu maratonu w Chicago w podobnym do Berlińskiego czasie. Nie było także łatwo to wszystko zorganizować logistycznie. Zapewnienie sobie miejsc startowych we wszystkich maratonach, bo przecież nie są to imprezy,  na które się po prostu zapisujesz. O start w niektórych np. najbardziej prestiżowym Bostonie ludzie się starają latami. Organizacja lotów, miejsc noclegowych, a także całej otoczki pobytu, bo w końcu nie samym bieganiem żyje człowiek – pozwiedzać też warto. Ale to wszystko sprawiało, że była to przygoda jeszcze bardziej ekscytująca, a sam bieg był tylko zwieńczeniem kolejnego etapu ciężkiej pracy.

Jakie plany na przyszłość?
Teraz do końca roku odpoczywam, ale zaraz na początku 2019 zaczynam przygotowania do maratonu w Pyongyang (Korea Północna), który odbędzie się 7 kwietnia. Chciałbym dobrze wypaść, gdyż tylko nieliczni spoza tego zamkniętego państwa mają szanse tam pobiec, a jest to tym bardziej ekscytujące wydarzenie, gdyż meta znajduje się na stadionie wypełnionym po brzegi przez 50 tysiącami osób. Ponadto pod koniec roku chciałbym wziąć udział w 6-cio etapowym ultramaratonie 250 km w Kambodży, ale póki co to bardzo odległy plan.

Od kiedy mieszkasz w Irlandii?
Z przerwami 14 lat. Mieszkam tutaj i pracuję prowadząc własną działalność taksówkarską.

A jest jeszcze coś co lubisz robić oprócz biegania, spędzać jakoś inaczej wolny czas?
Wolny czas to pojęcie bardzo względne w moim przypadku, gdyż najczęściej jak nie trenuję to pracuję. Nie lubię siedzieć i nic nie robić. Nosi mnie. Bardzo mało śpię, za co zbieram baty od Mariusza. Dużo także podróżuję po świecie, nie tylko w celach biegowych, ale także typowo turystycznych. Co kilka tygodni jestem w Polsce, gdzie najbardziej lubię spędzać wolny czas z moim chrześniakiem Oskarem, lat 3, który także lubi biegać.

 

 

Wyniki Mateusza Janiszewskiego 2018

25.03 2018 Tokyo – 2:53:44
16.04 2018 Boston – 3:00:00
22.04 2018 Londyn – 3:20:30
16.09 2018 Berlin – 2:50:22
6.10 2018 Chicago – 2:57:54
4.11 2018 Nowy Jork – 3:02:00

 

Marcin Dybuk
Foto materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close