Rozmowa

Łukasz Kalaszczyński wraca na wysokie obroty

Zdobyłeś złoty medal Mistrzostw Polski, po zaciętej walce z Tomaszem Spaleniakiem. Jak się czujesz?
Bardzo się cieszę, że wracam do wysokiej dyspozycji. Wróciłem na podium Mistrzostw Polski. Na sam jego szczyt. Zwycięstwo pozwoliło odbudować mocno morale. Czuje, że każdego dnia forma idzie w górę. Optymistycznie patrzę na dalszą część sezonu.

Rozmowa z Tomaszem Spaleniakiem, wicemistrzem Polski

Jak oceniasz rywalizację z Tomkiem?
Nasza rywalizacja była bardzo zacięta. Dla kibiców na pewno bardzo ciekawa i atrakcyjna. Problemy zdrowotne jakie dopadły mnie w czasie zawodów zmusiły do zmiany taktyki przyjętej na ten start. Do 5 km pierwszego biegu czułem się rewelacyjnie. Później zaczęły się kłopoty żołądkowe na biegu, które trwały do samej mety. Problemy następnie przeniosły się na rower. Pojawiły się skurcze, które nie pozwoliły wkręcić się na zakładaną moc. Dlatego rower postanowiłem przejechać jak najmniejszym kosztem. Zachować jak najwięcej energii na drugi bieg. Zadbać o uzupełnianie elektrolitów. Na szczęście nie miałem problemów z odżywianiem. Zawsze podczas zawodów mam dwa rezerwowe żele. W sobotę się przydały. Musiałem też na szybko wymyślić nową taktykę. Jak zgubić Tomka na rowerze :), ale jak najmniejszym kosztem energetycznym. Ryzykowne było ze względu na moją sytuacje generowanie wysokiej mocy, co mogłoby się odbić negatywnie podczas drugiego biegu lub jeszcze na rowerze. Jestem cięższy od Tomka i na płaskiej trasie rowerowej miała to być moja przewaga. Jednak taktykę trzeba było zmienić. Przez blisko 90 min roweru obserwowałem Tomka i myślałem, gdzie może mieć największe problemy, w którym momencie będę mógł zbudować przewagę. Postanowiłem wyczekać do ostatniego kilometra roweru i zaatakować w technicznym miejscu. Podczas zejścia z roweru, w strefie T2 i zakończyć atak mocnym pierwszym kilometrem drugiego biegu. Podjąłem ryzyko, które się opłaciło. Było ryzyko, że   zagotuje się na pierwszym kilometrze. Opłaciło się jednak. Zbudowałem około 100m przewagi. Później kontrolowałem już ten etap rywalizacji. Delikatnie odpocząłem na 3 km, na 4 lekko poprawiłem i zrobiło się bezpieczniej. Przewaga urosła do 150-200 metrów. Jednak wyższe tempo spowodowało, że nasiliły się moje problemy żołądkowe. Dlatego zdecydowałem trzymać tempo komfortowe w tym momencie 3:28-3:30 i bezpiecznie dowieść Mistrzostwo Polski. Choć tak naprawdę do 9km biegu nie byłem pewny czy dowiozę zwycięstwo. Z zewnątrz nie wyglądało to może źle, ale cierpiałem strasznie. Wojtek Łachut przed zawodami zapytał mnie jakiego zawodnika najbardziej się obawiam. Odpowiedziałem, że siebie samego. Sprawdziło się 🙂

Czyli do zmiany taktyki zmusiła Cię sytuacja?
Tak. Tatyka była zupełnie inna przed starem. Zmusiły mnie do tego problemy zdrowotne. Plan i założenia były na dużo szybszą jazdę. Przy zaistniałych okolicznościach czas, moc roweru przestały mieć znaczenie. Trzeba było przyjąć taktykę na wygranie zawodów.

Powiedziałeś na mecie, że był moment, że myślałeś o zejściu z trasy. Co sprawiło, że jednak tego nie zrobiłeś?
Tak myślałem o zejściu z trasy ze względu na duży ból brzucha od 7km. Cierpienie jednak jest wpisane w sport. Kryzysy ma każdy i trzeba było z tym walczyć. Postanowiłem, że ukończę bieg, wsiądę na rower i zobaczę co będzie. Na rowerze brzuch się uspokoił jednak pojawiły się skurczę. Z tym jednak łatwiej było sobie poradzić. Dlatego też rower musiałem pokonać jak najmniejszym kosztem. Schodząc z roweru było wszystko dobrze. Problemy znów pojawiły się na czwartym kilometrze biegu. Jednak do mety zostało tylko sześć. Bolało, ale walczyłem. Było warto.

Czy to, że znałeś trasę z poprzedniego startu w Czempiniu miało jakiś wpływa na przebieg rywalizacji, taktykę?
Nie miało to żadnego znaczenia. Trasa w Czempiniu jest bardzo łatwa. Nie ma miejsc, które mogłyby zaskoczyć nawet debiutanta. Choć zalecam zapoznać się z trasą rowerową. Zawsze przed zawodami pokonuje ją autem lub rowerem, jeżeli jestem wcześniej na zawodach.

Podczas Mistrzostw Polski w Rumi widać było, że sprint, to nie Twoja dyscyplina i trudno tamten start było uznać za udany. W Czempiniu pokazałeś, że Łukasz Kalaszczyński woli dłuższą rywalizację. Czy tak można powiedzieć o Tobie?
Mistrzostw Polski w Rumii na pewno nie można uznać za udany start. Zdecydowałem się na te zawody tydzień wcześniej. Do niedawna przygotowywałem się do zawodów IM w Texasie.  Sytuacja finansowa zmusiła mnie jednak do zmiany planów. Niestety, wycofanie się sponsora wymusiło przemeblowanie całego kalendarza startów, a co za tym idzie i bodźców treningowych. Zdecydowaliśmy się z trenerem Czarkiem Figurskim na zmniejszenie objętości i zwiększenie intensywności. Na efekty trzeba było chwilę poczekać. Z tygodnia na tydzień jestem co raz szybszy. Przed tygodniem pobiegłem już szybciej „piątkę” na zakładkę niż podczas zawodów w Rumii na świeżej nodze. Mimo wszystko na krótkich dystansach będzie coraz trudniej nawiązać rywalizację z zawodnikami, którzy trenują tylko do zawodów sprinterskich. Myślę jednak, że jeszcze mnie zobaczycie i na starcie sprintu w duathlonie, gdzie spróbuje zamieszać w rywalizacji. 

Jak wyglądały Twoje przygotowania do sezonu?
Tutaj wielkie podziękowania należą się firmie KM Sport, Michałowi Niewiadomskiemu, który ponownie zaprosił mnie do teamu. Dzięki temu mogłem w okresie zimowym trenować na Gran Canarii oraz Majorce. Przygotowania przebiegały bez większych zakłóceń.  Pojawiały się drobne przeciążenia. Jednak z pomocą mojego fizjoterapeuty Mateusza Dzięgielewskiego w Klinice Sport Lab w Warszawie szybko udawało się „stawiać mnie na nogi”. Wykonałem ogromną pracę treningową. Teraz czekam na efekty w sezonie.

Gdzie teraz wystartujesz?
Mój najbliższy start:  „Garmin” w moim rodzinnym Płocku. Następnie Ślesin. Jedna z moich ulubionych tras, gdzie mam najlepszy „polski” wynik na ¼ IM 01:54:06. Docelowy start na pierwszą część sezonu to Mistrzostwa Polski na dystansie „połówki” w Poznaniu. #dawajkalach

 

Rozmowa i zdjęcia Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close