Wiadomości

Komentarz. Mistrzostwa Polski i kilku bohaterów. Prawdziwych!

Nie tylko, tych którzy zdobyli złote medale. Nie, to byłoby stanowczo za mało. W Czempiniu spędziłem sobotę pełną wrażeń, które pozostaną w mojej pamięci na długo. A dlaczego? Postaram się to opowiedzieć w kilku „obrazkach”. Kolejność przypadkowa, a może nie. To mój tekst, tak więc zrobię tak, jak mi serce podpowiada.

 

Bohaterka nr 1: Małgorzata Otworowska

Do Czempinia przyjechała podziębiona. Nie wiedziała w jakiej jest dyspozycji. Przed zawodami mówiła, że o zwycięstwie w rywalizacji z Joanną Sołtysiak zadecyduje dyspozycja dnia. Jak się okazało Gosia nie była w najgorszej formie. Już w pierwszym biegu wypracowała przewagę, którą udało jej się utrzymać do mety. Mimo, że po rowerze stopniała ona zaledwie do 50 sekund, a po dwóch kilometrach drugiego biegu do 35. Otworowska wytrzymała napór Sołtysiak i zdobyła złoty medal. Z przyjemnością śledziło się tę rywalizację. Ale to nie ona zrobiła na mnie największe wrażenie, a to jak szybko Małgorzata z PRO zawodniczki stała się PRO mamą dwójki dzieci. Już na mecie zajęła się dziećmi, którym poświęcała całą uwagę. Zajmowała się nimi, bawiła w piaskownicy. Tak jakby przed chwilą wcale nie rywalizowała na najwyższym poziomie o Mistrzostwo Polski. I jeszcze to zaniepokojenie, które można było dostrzec podczas dekoracji medalowej, kiedy jej córeczka siedząca na karku taty zaczęła płakać, bo chciała do mamy. Już nic wtedy się nie liczyło. Medale, kwiaty tylko mała. I pomyśleć, że Małgorzata do zawodów przygotowuje się po obowiązkach mamy i trenerki – sama pracuje z innymi. Często jej treningi kończą się w nocy. Nie narzeka. A podczas Mistrzostw Polski w Czempiniu z uśmiechem na twarzy odpowiadała na pytania, rozmawiała z innymi zawodniczkami i zawodnikami. Była dla i z ludźmi. Prawdziwa Mistrzyni.

Bohaterka nr 2: Joanna Sołtysiak

Goniła Małgorzatę Otworowską, ale nie dogoniła. Jako zawodniczka PRO została wicemistrzynią Polski. Medal wywalczyła po pięknej walce, aż do odcięcia. Można powiedzieć, że dopiero przysłowiowa „bomba” ją zatrzymała w pogoni za rywalką. Na mecie także była uśmiechnięta i zadowolona. Dzień po zawodach wróciła do Szwecji, gdzie żyje i pracuje jako inżynier. Jak przyznała nie ma za dużo wolnego czasu. Rano robi trening, później idzie do pracy na dziewięć godzin. Po, wykonuje kolejny trening. Jak skończy jest tak zmęczona, że nie ma nawet siły odpowiedzieć na pytania, które przesłałem jej kilka dni temu. Ale cierpliwie poczekamy, aby bliżej ją poznać i przedstawić Czytelnikom TriathlonLife.pl

Bohaterka/bohaterzy nr 3: Iza Lisiecka z mężem Piotrem

Marzenia warto spełniać. I Oni to robią w sposób niesamowity. Cztery lata temu zapragnęli zorganizować duathlon jakiego w Polsce jeszcze nie było. Przed rokiem postanowili zorganizować historyczne, bo pierwsze Mistrzostwa Polski na dystansie średnim (10km-60km-10km).

TUTAJ rozmowa jak rodził się pomysł i jak doszło do realizacji

Tak jak pomyśleli, tak zrobili. CzampionMan Duathlon Czempiń jest zorganizowany na światowym poziomie. Takiego przygotowania imprezy nie powstydziłby się nikt, nawet Ironman. A mówię to jako znawca (choć może to określenie to trochę za dużo) tematu, bo przez ostatnie trzy lata także byłem współorganizatorem imprez, które cieszyły i nadal cieszą się uznaniem zawodników. Iza i Piotr w przygotowanie imprezy wkładają caaaaaałe serce. I robią to po mistrzowsku. Na potwierdzenie jeden z przykładów. Każdy z zawodników, który dotarł do mety otrzymał pamiątkowy medal. Natomiast w ciągu kilku dni organizatorzy przesłali do każdego z zawodników złoty medal z imionami, nazwiskami oraz czasem, który osiągnęli  podczas pierwszych, historycznych mistrzostw Polski na dystansie średnim. Tego jeszcze w Polsce nie było.

Bohater nr 4: Robert Czysz

Z powodu kontuzji nie wystartował w Mistrzostwach Polski na dystansie średnim. Wystartował w sprincie, gdzie zajął czwarte miejsce open. W kategorii wiekowej M20 był pierwszy, ale zrezygnował z nagrody, gdyż jak stwierdził on jest zawodnikiem PRO i nie chce odbierać nagrody zawodnikowi, który na nią w kategorii zasłużył. Rzadka postawa.

Bohaterzy nr 5: Amatorzy

Kiedy o Mistrzostwo Polski walczyli prosi, a dokładnie dwóch z nich: Tomasz Spaleniak i Łukasz Kalaszczyński, za ich plecami odbywał się niezwykły spektakl. Siedmiu Age Group’erów walczyło o zwycięstwo wśród amatorów. I co ciekawe niektórzy wprost mówili, że chcą być najlepsi. Walczyli jak lwy. Sytuacja podczas wyścigu zmieniała się kilka razy. Niekiedy nawet w strefie zmian. Kiedy już im się wydawało, że nie mają sił, że to już koniec, kiedy nagle czuli na plecach oddech równie wykończonego rywala, wykrzesali z siebie jeszcze więcej i walczyli do ostatnich metrów. Na metę, dosłownie wpadli i przez dłuższy czas dochodzili do siebie. A na końcu cieszyli się z dobrze wykonanej roboty i gratulowali nawzajem. Niektórzy z nich nie mogli nawet zostać na dekoracji, bo musieli wracać do domu, aby zdążyć do pracy.

Tymi zawodnikami byli: Paweł Młodzikowski, Paweł Mitruś, Marek Biegała, Robert Wojnar, Daniel Jakimiuk, Michał Czapiński, Damian Marciniak. Wszyscy zameldowali się na mecie szybciej, niż trzeci zawodnik PRO. (O rywalizacji i wrażeniach samych bohaterów przygotowuję osobny tekst)

Bohaterzy nr 6: Łukasz Kalaszczyński i Tomasz Spaleniak

Za profesjonalne podejście do zawodów. Za walkę w ich trakcie oraz za skromność. Niby nic nadzwyczajnego w tym nie ma. Niby tak powinni się zachowywać zawodnicy, ale po tym co wiedziałem w Czempiniu mogę powiedzieć, że nie brakuje takich zawodników, którzy mogli by się od nich uczyć.

Rozmowa z Tomaszem Spaleniakiem

Rozmowa z Łukaszem Kalaszczyńskim

Bohaterzy nr 7: Zawodnicy niepełnosprawni

Zawsze będę podziwiał zawodników, którzy mimo pewnych braków stają na starcie rywalizacji i docierają do mety. A tych podczas zawodów ChampionMan Duathlon Czempiń nie brakuje. Zresztą Iza i Piotr stwarzają im warunki do rywalizacji i otaczają taką opieką, jakiej chyba nie mają nigdzie w Polsce.

Bohaterzy nr 8: Wolontariusze i kibice

Uśmiechnięci, pomocni, mili, życzliwi. Nie widziałem ani jednej skrzywionej buzi. Zawsze gotowi spieszyć z pomocą. A kibice? Mistrzostwo. Strefy kibicowania przygotowane przez nich potrafiły dodać energii.

I pewnie to nie wszyscy bohaterowie Mistrzostw Polski. Nie wszystkich byłem wstanie zauważyć, ale wszystkim dziękuję. Impreza w Czempiniu zasłużyła na medal. Złoty medal.

Ja tam byłem, miodu i wina nie piłem. Ale piwko na mecie po starcie na dystansie sprint i owszem. A później z wielką przyjemnością uczestniczyłem jako obserwator, dziennikarz w pierwszych, historycznych Mistrzostwach Polski w duathlonie na dystansie średnim 10km-60km-10km.

Marcin Dybuk
Foto i tekst

 

 

 

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close