Rozmowa

Julia Sanecka dziewczyna z potencjałem

Maciej Mikołajczyk: Jak zaczęła się Twoja przygoda z triathlonem? Od razu złapałaś bakcyla?
Julia Sanecka: Od najmłodszych lat miałam styczność z triathlonem, ponieważ moi rodzice są trenerami. Jeszcze nie zaczęłam chodzić, a już jeździłam na obozy i zawody. Pierwszy mini triathlon ukończyłam, mając pięć lat. Szczerze mówiąc, jest to część mojego życia i nie wyobrażam sobie robić czegoś innego.

Pływanie, kolarstwo czy bieg. Co jest Twoją najmocniejszą stroną?
Najcięższe pytanie dla triathlonisty to właśnie wybór jednej składowej. Mówi się, że: „triathlon przegrywa się pływaniem, a wygrywa bieganiem” i ja uważam, że jest to święta prawda. Żeby zwyciężać, trzeba być bardzo mocnym we wszystkim. Oczywiście sport w kraju bardzo różni się od tego za granicą, ale jedno jest pewne – bez świetnego biegania nie wygrywa się triathlonu, dlatego staram się, żeby to była moja najmocniejsza strona.

 

Jak przetrwałaś zimę? Jak wyglądały przygotowania do tegorocznego sezonu?
Tegoroczną zimę spędziłam głównie w Polsce. Był to dla mnie przede wszystkim czas na wyrobienie kilometrów. Poza domem przebywałam tylko tydzień w Austrii, gdzie miałam możliwość trenowania w wyższych górach.

 

Gratuluję świetnego występu w Pucharze Europy. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia – czy po zajęciu czwartej pozycji czujesz trochę niedosyt?
Bardzo dziękuję. Moi trenerzy od początku mówili, że jestem w stanie być w czołówce, ale jest to bardzo wczesny początek sezonu i mam się po prostu wdrożyć. Ja nie czułam jeszcze takiej pewności siebie. Nie miałam pojęcia, czego oczekiwać od rywalek na pierwszym starcie w sezonie. Jestem zadowolona z rezultatu, jaki uzyskałam. Do medalu trochę zabrakło, ale wiemy, nad czym pracować. Zdaję sobie sprawę z tego, jakie błędy popełniłam podczas tych zawodów, ale wyciągnę z nich wnioski na następne razy. Pół roku startów przede mną!

Ostatnio głośno o Tobie było z powodu nieudanego „nurkowania” w zaspie śnieżnej. Po tej próbie zagościł na twojej twarzy uśmiech. Masz do siebie duży dystans? Jak wspominasz to zdarzenie?
Wrzucając ten FILMIK do sieci, nawet przez myśl nie przeszło mi, że może on zrobić taką furorę! Kiedy pierwszy raz zobaczyłam to wideo, nie mogłam przestać się śmiać, więc pomyślałam, że innym też mogłabym umilić dzień. Nie sądziłam jednak, że będą się z tego śmiać ludzie na całym świecie. Mam do siebie dystans, ponieważ uważam, że trzeba bawić się życiem. Całą sytuację wspominam oczywiście z uśmiechem, a film otworzył przede mną kilka nowych dróg. Nie o wszystkim powinnam wspominać, ale bardzo cieszę się z obrotu spraw.

 

W 2018 roku zdobyłaś złoty medal Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. Spodziewałaś się przed startem takiego sukcesu? To osiągnięcie dało Ci kopa do dalszej pracy?
Marzyłam o złotym medalu Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, więc była to dla mnie jak i moich trenerów duża nagroda. Oczywiście przed startem gdzieś tam w głowie kołatały się myśli o zwycięstwie, jednak wiadomo, że w sporcie wszystko się może zdarzyć. Zdobycie złota było potwierdzeniem słów trenerów, że jestem w stanie tego dokonać. Imprezą docelową zeszłorocznego sezonu były Mistrzostwa Europy Youth, więc szczyt formy miał być gotowy na blisko dwa tygodnie po OOM. Ten medal jak najbardziej dał mi kopa do dalszej pracy i wiarę w dobry występ na arenie międzynarodowej.

 

Sezon 2019 rozpoczynasz wyjątkowo wcześnie, bo już z początkiem kwietnia. Jesteś już głodna rywalizacji?
To prawda, jeszcze nigdy nie startowałam tak wcześnie, ale bardzo cieszę się z tego faktu. Zawody, wyjazdy, obozy to pewnego rodzaju nagroda za całoroczne wysiłki, a ja uwielbiam rywalizować, więc tym bardziej nie mogłam doczekać się otwarcia sezonu.

Za Tobą dwa tygodnie obozu w Monte Gordo. Zgrupowanie w Portugalii dało Ci mocno w kość?
Obóz w Portugalii trwał prawie dwa tygodnie. Pierwszy z nich był tym cięższym, jednak potem trzeba było trochę odpuścić, żeby złapać świeżość przed startem. Wszystkie treningi były monitorowane i analizowane na bieżąco przez moich trenerów w Polsce, dzięki czemu w razie potrzeby zmniejszaliśmy obciążenia. W trakcie zgrupowania trenowałam pod okiem Filipa Przymusińskiego, który dawał mi rady i mówił mi, co poprawić. Cały wyjazd był dla mnie bardzo dobrym doświadczeniem i na pewno dołożył cegiełkę lub więcej do budowanej na ten sezon formy.

 

Podczas treningów podpatrywałaś Roksanę Słupek?
Każdy wyjazd ze starszymi zawodnikami z naszej kadry czegoś mnie uczy. Cieszę się, że mam możliwość obserwowania ich na treningu, jak i poza nim. Roksana jest świetną zawodniczką i oczywiście przyglądam się jej, ponieważ już za dwa lata będziemy startowały w tej samej kategorii. Mamy za sobą kilka wspólnych rozjazdów rowerowych, czyli spokojnych treningów, podczas których jedzie się równym tempem i jeden zakres. Czas spędzony z nią to była przyjemność. Dziękuję Roksi!

 

Niedawno odbierałaś nagrodę na gali sportu za zeszłoroczne wyniki. Jakie to uczucie zamienić sportowe buty na szpilki?
Jak powszechnie wiadomo, szpilki nie są najwygodniejszym rodzajem obuwia, ale jak to się mówi: „chcesz być piękna, musisz cierpieć”. Fajnie jest się czasem wystroić, jednak wolę adidasy.

Jesteś już rozpoznawalna w swoim regionie?
Mieszkam w dość małej miejscowości, więc w sportowej społeczności na pewno jestem kojarzona. Po każdych zawodach w gazecie pojawia się mały artykuł na temat startu, dlatego myślę, że kilka osób o mnie usłyszało.

 

W 2017 roku wywalczyłaś brązowy medal podczas juniorskiego Pucharu Europy w Chorwacji. To był przełomowy moment?
Start w Chorwacji był dla mnie wyjątkowy. Jadąc na te zawody, nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym wywalczyć medal. Celem było zdobycie międzynarodowego doświadczenia, ponieważ był to mój pierwszy start w Pucharze Europy i liczyłam co najwyżej na miejsce w pierwszej „piętnastce”. Po dobrym pływaniu jechałam w pierwszej grupie na rowerze, wychodząc na bieg dalej nie miałam pojęcia, co stanie się później. W możliwość zdobycia tego krążka uwierzyłam dopiero na ostatnich kilkuset metrach części biegowej. Chyba nigdy nie wykrzesałam z siebie tyle, co w momencie walki o tamto trzecie miejsce. Oczywiście na mecie nie mogłam uwierzyć w to, co się stało, a pierwsza rozmowa z rodzicami była po prostu pełna łez szczęścia z obu stron. Nigdy nie zapomnę uczucia, które towarzyszyło mi, wbiegając na metę. Ten medal niewątpliwie jest jednym z najważniejszych w mojej kolekcji, jednak ciężko jest mi wybrać między wygraniem półfinału mistrzostw Europy Youth, a tym osiągnięciem.

 

Twoimi trenerami są rodzice. Spędzasz więc z nimi bardzo dużo czasu…
To prawda. Od najmłodszych lat, to właśnie z moimi rodzicami jeździłam na obozy i zawody. Nic przed nimi nie ukryję! Teraz, kiedy duża część moich startów jest za granicą, nie zawsze jest możliwość wspólnego wyjazdu, ale czasem przydaje się taka chwila separacji.

 

Jakie masz najbliższe plany startowe i cele na sezon?
Mój kolejny triathlonowy start odbędzie się w Pucharze Europy w Olsztynie 18-tego maja, a niedługo po nim będę rywalizować na mistrzostwach Europy juniorów w Holandii. Moim celem na ten sezon jest zakwalifikowanie się na mistrzostwa świata juniorów, dobry występ na mistrzostwach Europy oraz zdobycie medalu na mistrzostwach Polski juniorów. Cele ambitne, ale do tego szykuję się od lat!

 

Czego życzyć Ci na koniec naszej rozmowy?
Myślę, że najlepszym życzeniem byłoby, abym spełniała marzenia i dalej czuła satysfakcję z tego, co robię.

 

Wywiad z Julią Sanecką przeprowadził Maciej Mikołajczyk z TriathlonLife.pl
foto materiały prywatne

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close