Wiadomości

Ironman 5150 Warsaw. PRO także przełamywali bariery

Bolało od początku do końca

Start ten był ważnym elementem w przygotowaniach do głównego wyścigu – mówi TriathlonLife.pl Małgorzata Otworowska. – Po ciężkich dwóch tygodniach treningu, nadeszła pora rywalizacji. Padło na 5150 Warszawę. Trener mówił, że może boleć. Sprawdziło się. Od samego początku było  mi ciężko. Czułam, że nie wypoczęłam do końca. Na każdej konkurencji dzisiaj bolało. Na pływaniu było brak czucia i ciężkie ręce. Czułam, że to nie mój dzień. W strefie zmian, też jakoś "kwadratowo" się poruszałam. Ramiona i nogi miałam bardzo spięte już po etapie pływackim. Na rowerze wiedziałam, że muszę mocno pojechać. Starałam się ile mogłam. Ale co to za jazda, jak od początku masz „zapiek” w nogach i czekasz aż puści. Nie puściło. Na biegu nogi jakoś się plątały. Samopoczucie też miałam złe. Biegłam od punktu z wodą do następnego, odliczając kiedy będzie koniec. Z każdej dyscypliny mogę jeszcze więcej wyciągnąć. Jest to mój pierwszy sezon na dystansach długich. Tak naprawdę po kilku miesiącach treningów. Zbieram doświadczenie. Każdy start mnie czegoś uczy. Cały czas poznaje organizm. W Warszawie przełamałam kolejną barierę. Bardzo się z tego cieszę. Następny start mam w przyszłą niedziele. W Mistrzostwach Europy Ironmana 70.3 w Elsinore. To mój docelowy start na tę część sezonu. Mam nadzieję, że po dzisiejszym osiągnięciu dołu formy, w przyszłym tygodniu wszystko zagra, jak należy. Do Elsinore jadę po doświadczenie. Ale tanio skóry nie sprzedam. Na liście startowej miedzy innymi Mistrzyni Świata, Europy oraz medalistka Igrzysk Olimpijska.  Znajdę swoje miejsce w szeregu. Zobaczę, jak dużo pracy mnie czeka przez kolejne lata – dodaje.
 

Potrzebuje czasu na powrót do formy

–  Na trasie dałem z siebie wszystko, ale został lekki niedosyt – dzieli się z TriathlonLife.pl Miłosz Sowiński. – Na wyjeździe z T1 wypadły mi dwa z trzech bidonów co bardzo odczułem na biegu. Powoli wracam do formy po chorobie z Samorin. Potrzebuje pewnie jeszcze z dwóch tygodni, żeby wrócić do pełnej dyspozycji. Organizacja zawodów była bardzo dobra. Choć na przyszłość wolontariusze na stacjach żywieniowych powinni być lepiej przeszkoleni. Organizator na brifingu PRO zapewnił nas, że na biegu będzie lód i zimna woda, które podczas takiego upału są dużą pomocą – nie było. Za dwa tygodnie wystartuje w kolejnych zawodach z cyklu Triathlon Spirit Series – Chiemsee Triathlon w Niemczech – dodaje.
 

Zwycięzca walczył z upałem

– Pływanie było bardzo długie. Ze względu na brak pianek płynęliśmy dużo wolniej niż zwykle – stwierdził Sergiy Kurochkin. – Wiedziałem, że przyjechali tu bardzo mocni zawodnicy i nie płynąłem na maksa. Po wyjeździe na rower myślałem, że zaraz dojedzie do mnie Tomek Brembor, James Cunama i Ruedi Wild. Jednak na nawrotce na pierwszych kilometrach zobaczyłem, że moja przewaga jest duża i postanowiłem zaryzykować. Ostatnie 25 kilometrów jechałem już praktycznie na 100%. Na bieganiu znów chciałem zobaczyć jak wyglądają rywale. Na pierwszej rundzie na mijance widziałem, że przewaga wciąż jest spora, a gdy trener Zbyszek krzyknął, że mam ponad 2 minuty zapasu – to wiedziałem, że muszę po prostu to utrzymać do końca. Walczyłem z upałem, piłem bardzo dużo wody i obkładałem się lodem. Bardzo cieszę się, że udało mi się wygrać. Wiedziałem, że to ważne zawody dla naszej ekipy i sponsorów, wiec zwycięstwo smakuje podwójnie.
 

Forma idzie w górę

– Myślę, że jak na moje początki ścigania po przerwie na macierzyństwo, mogę być naprawdę zadowolona – mówi Paulina Kotwica. – Na pewno, upał dał się wszystkim we znaki. Dodatkowo miałam lekkie problemy techniczne na rowerze. Mam nadzieje, że nie jest to szczyt mojej formy. Na pewno wiem, że przede mną jeszcze kilka miesięcy treningów, żeby moja forma była bardziej stabilna. Cały czas muszę wzmacniać moje plecy, które dosyć mocno ucierpiały, podczas okresu ciąży. Ale jestem spokojna. Mimo różnych problemów i nie dogodności czuję, że forma idzie cały czas do góry. Z tego miejsca dziękuje mojemu trenerowi, oraz Wszystkim osobom z obsługi GVT BMC Triathlon Team i całego GVT za udzielaną mi pomoc. Startowałam w Warszawie po raz czwarty, w tym raz w sztafecie. Bardzo lubię tutejsze zawody. Jestem jak zawsze pod wrażeniem organizacji. Gratuluje całej obsłudze zawodów. Oby więcej takich imprez w Polsce. Za tydzień wystartuje na Mistrzostwach Polski drużynowych w Suszu. Wyścig sztafet MIX – kończy.
 

Fala utrudniała nawigację

– Pierwszy raz startowałam w zawodach triathlonowych bez pianki – przyznaje TriathlonLife.pl  Aleksandra Krawczyk. – Fala na Zalewie Zegrzyńskim utrudniała nawigację. Zamiast 1500 metrów, mój zegarek pokazał, że przepłynęłam 1650 metrów. W tym dniu na rowerze dałam z siebie najwięcej jak mogłam. Starałam się utrzymać równą moc przez cały dystans, aby mieć siłę na bieganiu i utrzymać zakładane tempo. Wiatr przez większą część trasy wiał w twarz. Nie ułatwiał zadania. Pomimo wysokiej temperatury na trasie bardzo lekko mi się biegło. Udało utrzymać założone tempo. Miałam dużo satysfakcji ze startu i z uśmiechem na twarzy przekroczyłam metę. Na szczęście nie pojawiły się żadne problemy na trasie. Z wyniku jestem bardzo zadowolona. Biorąc pod uwagę dyspozycję dnia, nie sądzę abym mogła liczyć na dużo lepszy wynik – dodaje.

 

Nie lubię upałów

– Myślę, że mogę sobie dać 5-tkę. W końcu udało mi się ukończyć te zawody. Dlatego też jestem bardzo zadowolony – ocenia dla TriathlonLife.pl start Tomasz Brembor. – Dla mnie największą trudnością (co roku) jest pierwszy start w tak wysokiej temperaturze. Męczę się dużo szybciej. Często przegrzewam organizm. Do szczytu formy jeszcze daleko. Ten ma przypaść dopiero w październiku. Jak na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. Najważniejsze jest, żeby było zdrowie i motywacja do treningu. Triathloniści dzielą się na dwie grupy. Jedni wolą upał i długie proste na zawodach, a inni deszcz, niską temperaturę oraz dużo zakrętów. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. Kolejny start to Mistrzostwa Polski na sprincie w Suszu – dodaje.
 

Przemysław Schenk
foto materiał prywatny

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz również

Close
Back to top button
Close