Rozmowa

Anna Halska: triathlon życiową pasją

Kiedy zadebiutowałaś w triathlonie?
Zadebiutowałam w 2016 roku.  Moim pierwszym startem  był Silesiaman Triathlon Świerkaniec na dystansie 1/4 IM. Teraz trwa mój trzeci sezon startowy.
 

Jakie masz wspomnienia związane z pierwszym startem?
Było bardzo chaotycznie. Wszystkiego musiałam się uczyć sama. Popełniałam przy tym chyba wszystkie możliwe błędy po drodze. Zdarzyło mnie się też wybiegnięcie ze strefy T2 w kasku na głowie.
 

Czy po debiucie byłaś przekonana do kontynuowania tej triathlonowej przygody?
Zanim jeszcze debiutowałam, byłam przekonana, że triathlon to moja droga.
 

Pęknięta miednica i 17 szwów na twarzy
 

Dlaczego straciłaś cały sezon 2017?
Na pierwszym starcie miałam poważny wypadek rowerowy. Skutkowało to pękniętą miednicą i kości twarzy. Miałam też wyłamane wszystkie górne zęby oraz 17 szwów na twarzy. Wróciłam w prawdzie w sierpniu na starty. To było wyłącznie dla głowy, żeby się przełamać. Do porządnych treningów wróciłam dopiero w październiku.
 

Co przekonało Ciebie do uprawiania triathlonu?
Myślę, że z powodu charakteru multi dyscypliny sportowej. Duże znaczenie też miało równoczesny trening trzech dyscyplin wytrzymałościowych. To było dla mnie wyzwaniem.
 

Co wyróżnia triathlon spośród innych dyscyplin?
Połączenie trzech dyscyplin w jedną. Nauczenie organizmu pracy przeciwstawnych grup mięśniowych, bezpośrednio po sobie. Wcześniej byłam zawodniczką ligi biegów górskich. To wydawało mnie się kwintesencją wytrzymałości. Triathlon pokazał zupełnie inne znaczenie tego pojęcia.
 

Jaką rolę w Twoim życiu pełni ten sport?
Triathlon jest wielką, życiową pasją. Dla mnie to droga, która daje poczucie wolności, radości i spełnienia w życiu.

Na jakim dystansie czujesz się najlepiej?
Czuje się najlepiej na dystansach 1/2 IM i olimpijskim. Zdecydowanie nie jestem sprinterką.
 

Które płaszczyzny są Twoją mocną stroną, a jakie elementy wymagają pracy na treningach?
Moją mocną stroną jest zdecydowanie bieganie. To moja ulubiona płaszczyzna z dyscyplin tri. Cały czas pracuję nad zwiększeniem mocy na rowerze. To przy mojej wadze jest zazwyczaj walką o życie.
 

Jerzy Górski wzorem

Kto jest Twoim sportowym autorytetem?
Moim idolem jest Jerzy Górski. To nie tylko autorytet sportowy, ale przede wszystkim ikona niesamowitej siły charakteru i skromności jednocześnie.  Dlatego wygrana w Czempiniu i Sławie, gdzie jako organizator czekał na mecie, była dla mnie niezapomnianym przeżyciem!
 

Która płaszczyzna wymaga jeszcze dużo pracy?
Zdecydowanie pływanie. W wodzie jest jeszcze dużo do zrobienia.
 

Czym się zajmujesz na co dzień poza sportem?
Jestem trenerem przygotowania motorycznego oraz trenerem personalnym.
 

Ostatnio osiągasz bardzo dobre wyniki m.in.: wygrałaś w Chodzieży na 1/4IM. Jak wspominasz te zawody?
Byłam zadowolona. To był mocny start treningowy. Pomimo, że chciałam zrezygnować na godzinę przed rozpoczęciem zawodów. Ale to było cenne doświadczenie.
 

Dlaczego chciałaś zrezygnować?
Na godzinę przed startem bardzo bolał mnie żołądek i podbrzusze. Głowa chciała, ale ciało broniło się. Gdy leki rozkurczowe trochę pomogły, stwierdziłam, że trening trzeba zrobić. Zawsze mogę się wycofać. Zupełnie niespodziewanie wyszedł naprawdę mocny wyścig, na zupełnie spokojnej głowie.
 

Czy zawsze udaje się Tobie godzić wszystkie obowiązki z triathlonem?
Nie zawszę udaje się to godzić. To jest głównie kwestia organizacji, którą ten styl życia wymusza. Praca w siłowni daje mi dużą plastyczność w dostosowaniu treningów personalnych do własnych. Poza tym moi podopieczni są bardzo wyrozumiali. W opiece nad moim psim dzieckiem chętnie pomagają rodzice. Bez nich byłabym mocno ograniczona w wyjazdach czy długich treningach.
 

Czy miałaś chwile zniechęcenia do treningów oraz zawodów?
Oczywiście. Pojawiają się, kiedy jestem bardzo zmęczona lub spada mi poziom cukru we krwi. Wszystko mija, kiedy tylko się najem i wyśpię.
 

Co chciałabyś osiągnąć w triathlonie?
Chciałabym zdobyć jak największe doświadczenie, jako zawodnik, ale też trener. Uczę się od jednego z najlepszych trenerów w kraju Tomka Spaleniaka. On pracuje metodyką Trisutto. Współpracuję też z trenerami kolarstwa, ponieważ prowadzę podopiecznych kolarzy MTB. To wszystko łączę z własnym doświadczeniem, bardzo intuicyjnie i obserwacyjnie. Chciałabym również osiągnąć poziom medalistki MP AG na każdym dystansie Triathlonu i Duathlonu. Ale to ciągle droga w budowie.
 

Jakie są Twoje dalsze plany startowe?
Po bardzo dobrym starcie treningowym w Gdyni, obecnie skupiam się na Malbork Castle Triathlon. Tam wystartuje na dystansie 1/2IM.
 

Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Czytaj także:

Anna Tomica. Trzecia w klasyfikacji generalnej European Tour XTERRA

GIT Brodnica: Davidnieks i Bohdanowicz najszybsi na połówce

Magdalena Mendel udanie zadebiutowała na połówce w Bydgoszczy

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close